ZEZWOLENIA ZA WĘDKOWANIE

Posted 10 komentarzyPosted in Aktualności

Będzie utrudnienie dla przyjezdnych wędkarzy nie tylko odwiedzających moją przystań ponieważ gospodarstwo rybackie Jawa nie dało mi zezwoleń do sprzedaży. Chyba mnie i moich wędkarzy nie lubią.

Zezwolenia są do wykupienia w sklepie wędkarskim, ale jest on czynny do godz 17 a niestety (wiem z praktyki) większość wędkarzy przyjeżdża wieczorem lub nawet w nocy i nie będą mieli gdzie wykupić na rano zezwoleń.

Ale myślę że dzierżawca osobiście powypisuje zezwolenia o każdej porze dnia…

WIOSNA

Posted 6 komentarzyPosted in Aktualności

Aż trudno uwierzyć  teraz u mnie w słońcu jest ponad +26st hehe i to w marcu. Wiosna wita na całego. Ostatnie dni z pomostu nie mogłem połowić bo wiało jak cholera. Ale dziś posiedzę przy kawce na pomoście do wieczora. Moje stałe płociowe wiosenne miejsca na dużym  szczytnie rybacy obstawiają siatkami za szczupakiem, więc muszę poczekać do kwietnia wtedy już tak nie odławiają tarlisk szczupaka, ale właśnie wtedy są obstawione tarliska leszcza, lina itd. Nie wiem skąd jest taka krótkowzroczność takich ludzi. Przecież sto razy więcej by zarobili od nas wędkarzy nie wkładając prawie żadnego nakładu na sprzęt, rybaków itd. Tak jest na całym świecie tylko nie w Polsce tu trzeba zanim się zarobi wszystko zniszczyć.

Ale do miłego mam nadzieję że nie będzie tak źle pozdrawiam bodzio

Właśnie testuję nową wędeczkę mistrala; jest SUPER…

http://allegro.pl/aqua-super-tele-match-4-50-6-20g-mistrall-i2183642964.html

Dziś 23, 03 2012r o 11-stej tu u mnie temperatura wody ma +4st na powierzchni czyli się wymieszała(wyrównała) i jest dobrze

A TO PRZYSTAŃ NOCĄ HEHE jak tu cicho i miło….

Koniec lodu…

Posted 10 komentarzyPosted in Aktualności

Dziś zakończyliśmy pod lodowe łowy robi się niebezpiecznie na lodzie. Dziś jeszcze Maciej, Janusz i Marek złowili kilka sztuk. W piątek pan Romek też dostał piękne leszcze. Nie miał pan Roman szczęścia jesienią z trafieniem na żerowania leszczy za to teraz spod lodu odbiło to podwójnie. Zawsze powtarzam, że zima jest często lepsza niż lato i jesień Do zobaczenia panie Romku niedługo i pozdrawiamy serdecznie. Już wykułem sobie przerębel na wprost pomostu na przystani i po niedzieli siadam z batem na płocie z przerębla z pomostu. Oj będzie świeże smarzonko na przystani.

Warszawa i Zabrze u bodzia

Posted 3 komentarzePosted in Aktualności

Ten weekend nie był tak udany jak poprzedni no ale tak już jest w wędkarstwie.

Złowiliśmy trochę fajnych ryb więc i wędkarze mieli co pojeść wieczorami. Duże załamanie pogody nie umiliło nam siedzenia na lodzie, ale i tak się nie poddaliśmy. Najpierw śnieg potem silny wiatr i deszcz nie wygonił nikogo. Leszcze były bardzo leniwe sporo było małych i średnich ryb. Leszcze były w łowisku i się ocierały o zestawy czasami udało się podhaczyć jakiegoś ale niestety schodziły. Arturowi po takim ciężkim holu została tylko ogromna łuska na haczyku.   Kilka większych złowili Zbyszek z Zabrza na – zdjęciu  Marek i mi też się przytrafiło taką trójkę wyciągnąć. Dziękuje za przemiłe towarzystwo, nowe wspaniałe znajomości wspaniałych ludzi i do zobaczenia…

Oczywiście film z tej wizyty na lodzie też będzie niedługo…

Leszcze spod lodu
Leszcze spod lodu
Leszcze spod lodu
Leszcze spod lodu
Leszcze spod lodu
Leszcze spod lodu
Leszcze spod lodu
Leszcze spod lodu

P. Krzysztof i leszcze

Posted 5 komentarzyPosted in Aktualności

Dziś pan Krzysztof troszkę się rozgrzał na rybach na lodzie. Chociaż i tak było ciepło mimo padającego śniegu. Ciężki się robi dojazd do jeziora przez ten śnieg. Dziś pan Krzysztof najwięcej brań miał na białe z ochotką, ale też na białe maczane w smrodku, sporo też było brań krąpi. Nowa zanęta zaczyna ściągać troszkę większe leszcze, a to cieszy.

Pozdrawiamy wszystkich serdecznie…

Wczoraj otrzymałem nową pikę ze sklepu wędkarskiego „KIWOK” dziękuję bardzo sprzęt po prostu rewelacyjny idzie w lód jak w masło. Jak sama nazwa wskazuje ten sklep ma sporo rzeczy i wiedzy o zimowym wędkowaniu.

Leszcze spod lodu
Leszcze spod lodu
Leszcze spod lodu
Leszcze spod lodu
Leszcze spod lodu
Leszcze spod lodu

Będzie nowy film!!!

Posted 4 komentarzePosted in Aktualności

Marcin podczas pracy.

Już kończymy nową płytę „Leszcze spod Lodu” vol.4

Ponownie dużo ciekawych informacji np: jak znaleźć odpowiednie łowisko leszczowe…

Tak wygląda z bliska kapitalny zimowy namiot przysłany mi z salonu „KROKODYL’ z Wrocławia. Niby zimowy, ale przyda się na każdą porę roku. Pytajcie w krokodylu, bo tam okazały się najtańsze. Marcin nie chciał jechać do domu tak mu było dobrze w namiocie. Dziękujemy.

Film instruktażowy "Leszcze spod lodu" vol.4
Film instruktażowy "Leszcze spod lodu" vol.4

Kolejny dzień na lodzie

Posted 4 komentarzePosted in Aktualności

Spore ocieplenie aż miło posiedzieć. Dziś leszcze ponownie nie chciały gadać z ochotką nie wiem co im się odwidziało, ale przypuszczam, że to robi smrodek, bo tylko biorą na białe robaki maczane w smrodku bezpośrednio na łowisku. Kilka minut po opadnięciu zestawu na dno jest branie. Czasami też są dłuższe przerwy i nawet godzinne zakładałem wtedy ochotkę i nic. W drugiej przerębli na białe ze smrodkiem branie kolejne. Zmieniłem ochotki na białe robaki zamoczyłem w smrodku wylanym trochę na lód i po chwili kolejny leszcz na lodzie. W tym roku mam też już opracowaną specjalistyczna zanętę z odpowiednimi dodatkami. Pomogła ta zanęta wędkarzom z Poznania w ostatni weekend bardzo. Połowili leszczy jak nigdy. Mam nadzieję że uda mi się tę naturalną wysokobiałkową zanętę wprowadzić do sprzedaży.

Pozdrawiam bodzio

Atraktor Dip Smrodek duża butelka
Atraktor Dip Smrodek duża butelka
Atraktor Dip Smrodek duża butelka
Atraktor Dip Smrodek duża butelka

Leszcze spod lodu

Posted 3 komentarzePosted in Aktualności

-20 nie wystraszyło nas dziś ani trochę Maciej, Janusz i ja twardo staliśmy na stanowiskach. No i było warto, bo przygoda mimo mrozu była wspaniała,  i słoneczka nam dopisało.

Niech żałują Ci co siedzą w domach w takiej pogodzie pozdrawiamy. Będzie też filmik z tej dwu dniowej wyprawy na leszcze spod lodu. Jutro dalej wspólnie przeciwstawiamy się pogodzie.

(od lewej) Janusz, Maciek, Bogdan
(od lewej) Janusz, Maciek, Bogdan
Leszcze Bodzia
Leszcze Bodzia
Leszcz Janusza
Leszcz Janusza

Zimowe Leszcze

Posted 5 komentarzyPosted in Aktualności

Dziś z Robertem i Marcinem z Bydgoszczy mieliśmy piękny pogodowo dzień. Leszcze też czasami się odzywały najwięcej brań tym razem było na białe z ochotką. Zanętę miałem pęczak, kukurydza, kasza i duużo smrodka z kolendrą, Ale i pech nas nie opuścił bo utopiła się nam pika do lodu. Takie zdarzenia są częste muszę szybko szukać dobrej piki. Pozdrawiam Bodzio

LÓD 2012

Posted 10 komentarzyPosted in Aktualności

Drugi wypad tym razem z Markiem. Zimno z rana, bo jest wiatr. Zanęcamy po ósmej i do 11-stej mamy po kilka leszczy. Są mniejsze od moich wczorajszych, ale to najmniej ważne. Wszystkie na białe robaki. Zmarznięci zwijamy się o 12. W każdym bądź razie ja nie zmarzłem w ogóle, BO MIAŁEM KOMFORT W SUPER NAMIOCIE. I tu chciałbym bardzo podziękować  właścicielowi i obsłudze salonu wędkarskiego „KROKODYL” z Wrocławia za to, że na jesień i zimę ubrali mnie od bielizny po buty i po komplety włącznie z zimowym NORFINEM do tego super wspaniały namiot na lód. który dosłownie się rozkłada i składa w kilka sekund. Długo wędkuję i poznałem różnych ludzi, ale spotkać ludzi znających się tak bardzo na swojej pracy to rzadkość zaraz widać ze to ich pasja. Na pewno prawie wszystkie swoje zakupy powierzę obsłudze salonu „KROKODYL” JESZCZE RAZ DZIĘKUJĘ I POZDRAWIAM ZIMOWYCH TWARDZIELI BODZIO.

PS.

Robert zadzwoń i jedziemy…

Pierwszy połów

Posted 7 komentarzyPosted in Aktualności

Jeżeli chodzi o mnie to jestem pełen szczęścia. Pierwsza próba po czterech zanęceniach i coś się dzieje. Niestety mróz jest stanowczo za duży i nie ma przyjemności siedzenia. Przeręble marzną w kilka sekund, ale po niedzieli już ma trochę odpuścić więc będzie można posiedzieć.  Myślę że za kilka dni będzie coraz lepiej i napłyną fajne ryby.

Pozdrawiam bodzio

Leszcze spod lodu
Leszcze spod lodu
Leszcze spod lodu
Leszcze spod lodu

LÓD

Posted 3 komentarzePosted in Aktualności

Zacząłem zanęcanie na lodzie nie wygląda to za ciekawie ponieważ nie ma ani jednego bąbla pod lodem w tych rejonach gdzie co roku łowiłem leszcze. Tak bywało już kiedy jeziora bardzo późno zamarzały. Po trzech dniach zanęcania powinno się już dużo wyjaśnić.

Leszcze powinny (teoretycznie) rozpływać się po jeziorze po swoich żerowiskach. Lód jest dopiero od kilku dni więc jest jeszcze szansa. Po kilku dniach powinny się pokazać pierwsze bąble w okolicach zanęconych przerębli. Jak nie, to nic nie szkodzi po prostu się pokłonie z pokorą i zmienię jezioro na mniejszą głęboką rynnę w takich jeziorach jest większa szansa w trudniejszych latach zlokalizować leszcze.

Pozdrawiam Bodzio

Zacząłem zanęcanie na lodzie
Zacząłem zanęcanie na lodzie

Wiosenne notatki

Posted 5 komentarzyPosted in Aktualności

Wiosenne notatki

Dla mnie robienie sobie notatek bez termometru nie miało by prawie sensu. Szczególnie wiosną kiedy wszystko zaczyna odżywać i drażnić mnie na wodzie do granic wytrzymałości. Płocie skaczą aż huczy na jeziorze leszcze podnoszą mi ciśnienie, jak na barometrze. A ja nie wiem gdzie zarzucić wędkę, bo wszędzie jest pełno wielkich ryb. Głowa kiedy jestem nad wiosenną wodą lata mi we wszystkie strony, bo nie chcę przegapić ani jednego lechola w spławie w uszach huczy od potężnych plusków na wodzie czyste wariactwo w głowie. Ale od jakiegoś czasu mam dobre lekarstwo na te dolegliwości wędkarskie. Termometr taka mała rzecz, a jaka mądra ile może rozwiązać moich problemów. Do pary z termometrem każdy wędkarz powinien mieć jeszcze lornetkę, ale to droga rzecz i ja też nie mam. Podsumowanie z pytaniem, co robię kiedy nie łowię, a co robię kiedy łowię? Za każdym razem to samo notuję wszystko co może mi się przydać i co niby się nie przyda.

Wiosną bardzo lubię łowić płocie, ale porządne, bo takie na łubin ja nazywam je płociami łubinówkami. Zawsze mam ten sam problem na wiosnę które łowisko wybrać. Mam kilka miejsc wypatrzonych gdzie płocie skaczą na wodzie aż miło posłuchać i popatrzeć. Wreszcie decyduję się na dwa, ale wiem, że muszę konkretnie wybrać tylko jedno w które wsypię wiele kilogramów łubinu. A drugie będzie tylko miejscem dla odprężenia i cierpliwego czekania co zdziała łubin.
Jedno z miejsc, to miejsce na granicy głównego nurtu rzeki, która tu wpływa do jeziora. Ale żebym mógł dojść do tego nurtu muszę wejść do wody w woderach i od trzcin przejść po żwirowatym dnie jakieś 10m. tu dopiero zaczyna się spad do koryta rzeki z dość szybkim prądem. Ale ten stromy spad kończy się na trzech metrach głębokości i dalej nie jest już głębiej. Głębiej jest rzecz jasna ale jakieś 50m dalej, ale ta odległość mnie nie interesuje. Mi chodzi o sam stromy spad do tych trzech metrów nic dalej.
Drugie miejsce to zatoka pod przeciwległym brzegiem jakieś 200m od tego pierwszego miejsca. Tu jest za to wsteczny prąd wody, ale bardzo łagodny. Jest także bardzo stromy spad od samego brzegu tak, że nie muszę w ogóle wchodzić do wody i mogę na rzut zestawem łowić nawet na sześciu metrach. I tu i tam w głównym nurcie spławiają się wielkie wiosenne płocie.

I na pewno bym wybrał dla siebie bardzie wygodne miejsce gdybym sobie przez lata nie notował gdzie jest jaka temperatura wody. Dwa miejsca na tym samym jeziorze oddalone od siebie z dwieście metrów, a różnica kolosalna. I mimo, że do dziś wybieram właśnie to miejsce w głównym nurcie i często muszę stać w wodzie oj nie żałuję tego wcale. Pewnie że wiele razy słyszałem od innych że Barton głupi bo stoi w tak zimnej wodzie, ale dlaczego jak wychodziłem z tej wody i ledwo ciągnąłem za sobą siatę z wielkimi płociami ci co się nabijali wleźli by tu na bosaka i tak prawie robili. Mi nic nie było bo ma zabezpieczone nogi od stóp do ud gazetami i słomą. Zimna się nie czuje nic.

Dlaczego wybrałem to miejsce?

Kiedy temperatura wody tu ma 5 stopni to znaczy zaraz po puszczeniu lodów na jeziorze w drugim miejscu w zatoce woda ma dobre sześć. Wiem, wiem wiadomo, że od razu zatoka się okaże lepsze bo tam cieplejsza woda. Jasne że to prawda ale tu będzie tyle różnych roczników że złowienie wielkich okazów bez pustych zacięć będzie tylko szczęśliwym przypadkiem, a ja nie lubię przypadków. Półtora stopnia różnicy to bardzo dużo jak na tę porę roku. Ale te sprawę wyjaśnia rzeka, która tu wpływa, a ryby się pchają znowu do rzeki. Nigdy nie spotkałem żeby wielkie ilości drobnicy się pierwsze pchały do rzeki do zimnej wody. Ale starsze roczniki prawie cały cza się trzymają głównego nurtu i zimniejszej wody.
Pierwsze nęcenie w tym miejscu w nurcie ale już w jeziorze zaczynam od temperatury sześć stopni. Sypię pół wiadra moczonego i podgotowanego łubinu i nic więcej. Ale mam też ze sobą moją normalną zanętę czyli owies obłuszczony, pęczak i soje z kolendrą i smrodkiem. Ale to będzie wysypane z drugiej strony w zatoce bo tam od razu będę sobie łowił na bata. Kiedy pierwszy raz sypię łubin to staram się go rozsypać jak najszerzej. Chciałbym żeby ryby z całego tego obszaru głównego nurtu miały się czym zainteresować. To całe rozsypanie trwa kilkanaście minut. I już się stąd zmiatam na drugą stronę do zatoki i tu sobie przez kilka dni połowię.

Codziennie rano jestem w pierwszym miejscu i sypię do wody pół wiadra łubinu. Od dwóch dni rozsypuję dwie garście pod nogi czyli na głębokości jednego metra. Na czwarty dzień jak przyjechałem rano i zobaczyłem czyste dno bez jednego ziarenka łubinu coś się zagotowało we mnie. Ale wiem, że jeszcze nie zarzucę tu dziś wędki. Za to przez głowę przebiegło mi tyle nie ciekawych myśli, że musiałem sprawdzić czy to na pewno płocie wyżarły mój łubin.
Sprawdziłem temperaturę wody rano i miała tu 7 stopni. postanowiłem przyjechać pod wieczór sypnąć łubinem pod nogi i sprawdzić temperaturę. Wieczorem woda tu była cieplejsza o niecały stopień, a w zatoce znowu o półtora. Wiem z doświadczenia, że przy temperaturze osiem stopni wielkie płocie zaczynają ostro żerować. Ale też wiem, że już rano będzie i o półtora stopnie woda zimniejsza. Tym ryb nie oszukam i siebie też ale rozsypałem trzy garście łubinu i pojechałem. W nocy nie mogłem spać już widziałem jak płociska wyżerają łubin i rano coś się ze mną stanie ale co?

Już nie mogłem wytrzymać i jeszcze przed świtem jestem nad jeziorem. Jest znowu zimno a ja włażę już do wody często i sam się sobie dziwię i się zastanawiam może ci inni mają rację że mnie pogięło. Nie widzę jeszcze dobrze dna bo jest szaro na dworze, ale mierzę temperaturę i się sprawdziło woda spadła o dobre półtora stopnia. A łubin tylko trochę wyzbierany. Już świt i zaczynają skakać tu płocie, ale bardzo rzadko.
Z daleka widzę zatokę tam jest większy ruch na wodzie i do jasnej ….. nie wiem co teraz tu próbować pierwszy raz po tygodniu sypania łubinem czy przejechać do zatoki i połowić płoci różnych roczników. Nie wytrzymałem tyle dni to i jeszcze wytrzymam. Taka zimna noc i taki duży spadek temperatury nie skusi ryb do żerowania. I się nie pomyliłem w zatoce kiedy do tej pory różnice temperatury wahały się do jednego stopnia codziennie miałem ładną porcję płoci. Dziś figa kilkanaście wymiarów i finał zabawy.
Wieczorem już wiedziałem że noc będzie dużo cieplejsza bo się zachmurzyło i wiatr zmienił kierunek na południowy. Więc rano już nie ma mowy sprawdzam po raz pierwszy nowe miejsce. Czy będą moje łubinówki, czy błąd w obliczeniach. Wieczorem z termometrem odwiedziłem moje miejsce. Wszedłem do wody i zobaczyłem jak mój łubin w dalszym ciągu sobie leży na dnie. Woda ma znowu osiem stopni, a w zatoce dziewięć. Południowy wiatr, który w ciągu dnia zaczął się nasilać zrobił swoje, to już mam sprawdzone od lat. Wiatr wiał pod prąd rzeki i fale mieszały wodę. Cieplejszą z jeziora zepchnęły tu pod rzekę i się fajnie wszystko unormowało. Strzał w dychę okazał się rano, kiedy zmierzyłem temperaturę w nurcie i miała jak wieczorem osiem stopni, a po łubinie pod nogami nie zostało ani ziarenka. Niech ktoś zgadnie jak ja się czułem, gdy jeszcze zobaczyłem i usłyszałem huk na wodzie w moim łowisku.

Po cichu wycofałem się do brzegu i szybko rozkładam odległościówki, bo botem trochę za blisko bym sięgał. Przede mną jakieś trzy, może cztery metry jest jeszcze płytko i widzę dno, ale już dalej nie zrobię kroku, bo by mi się woda do woderów nalała. Serce mi wali jak młot jak słyszę te płocie skaczące. Siatka wisi na widełkach z gałęzi, łubin w woreczku w kieszeni i w zapasie pudełko białych robaków.
Rzucam trzy garście łubinu do wody i co najpierw założyć na haczyk białe, czy od razu łubin? Dobra białe to sprawdzę czy jakaś ryba żeruje przy dnie na tych trzech metrach. Na mój łubinowy haczyk nr 4 wchodzi sześć, siedem białych. Rzut i od razu branie no płoć całkiem przyzwoita, ale to nie łubinówka. Moje łubinówki to płocie od 30dkg. Kolejny rzut też branie tym razem większa od poprzedniej. Dość zakładam łubin i do wody jest branko szybkie ale nie dokończone nie zacinam, bo wiem, ze to coś mniejszego. Powtórka po kilku sekundach tym razem spławik wali pod wodę zdecydowanie zacięcie i piękne odjazdy grubej złotej płoci ma dobre pół kilo, to już prawdziwa łubinówki. Kolejne płocie walą w łubin jak oszalałe co jedna to jakby większa, a może to tylko mi się tak zdaje, ale niech tak zostanie. Po godzinie brania ustają i nie ma nawet drobnicy. Przez pół godziny nic się nie dzieje. Zakładam białe i też nic. Dopiero po chwili kilka brań na białe, ale pustych. Kolejne branie to duża płoć i znowu drobnica. Odeszły ale jak się nie mylę z poprzednich lat, to za chwilę powinien zrywać się wiatr. Bo południowy wiatr raczej nigdy nie jest spokojny. A wtedy płocie wrócą tak przeważnie było przy temperaturze wody 8 stopni. Wiatr zrobi mi tu sporą fale, bo będzie mi dmuchał prawie prosto w twarz. Na razie jest cicho jak na stole. Zaglądam z niecierpliwością do siatki oj jest tych poci już trochę.
Nagle zza pleców tak mi zawiało, że ździwko mnie ogarnęło totalne. Wiar z północy? To raczej nie możliwe tak bez uprzedzenia w postaci chłodniejszego powietrza. A jest całkiem ciepło. Zapomniałem, że stoję w dużej dolinie i górą południowy wiatr się odbił na pewno od skarp i wrócił z przeciwnej strony. Ale takie porywy mogą oznaczać tylko jedno. Silniejszy za chwilę wiatr, a z nim zmianę ciśnienia. Jezioro zaczęło się marszczyć i to nie na  żarty musiałem się cofnąć trochę do tyłu, bo woda by zaraz wlewała mi się do butów. Niebo też poszarzało no nie jeszcze tylko deszczu brakuje. Ale za to płocie dostały amoku i brały na łubin całe do południa, a największe od godziny jedenastej do trzynastej.
Dopiero po dwóch dniach ciśnienie poszło do góry i to poważnie. Rozpogodziło się wiatr znowu się zmienił na północny, a po dwóch kolejnych dniach na wschodni. Także w dzień było słonecznie i ciepło nawet bardzo, ale w nocy były nawet przymrozki. Płocie dwa pierwsze dni brały całe do południa i po dwu godzinnej przerwie wracały, albo jak ja to wolę słyszeć napływały nowe i brały do szesnastej non stop.

Kiedy nadeszło ochłodzenie w nocy a dzień był piękny i słoneczny do tego często bezwietrzny temperatura wody w ciągu dnia podskakuje do wieczora i około trzech stopni. za to w nocy już tylko nie znacznie spada. Płocie brały tym razem już tylko z rana i co najwyżej do dziewiątej. Woda podskoczyła do 10 stopni grube płocie zniknęły całkowicie z mojego łowiska. Nawet na powierzchni się nie pokazują, ale ja wiem, że to pora na tarło. Za to daleko na wodzie coraz częściej widzę podejrzane, ale już mi znajome wielkie kręgi, a ja nie dorobiłem się jeszcze lornetki a niech to…
Bardzo szczegółowo notuję temperaturę wody od chwili poszczenia lodów na jeziorze do czerwca włącznie. Szczególnie wiosną kiedy temperatura wody często się zmienia są ważne też inne czynniki. Jeżeli na powierzchni już się woda nagrzeje do sześciu stopni to jest bardzo niekorzystny czas dla wędkarza.

Rzadko się zdarza żeby przez dłuższy czas wiosną aż do maja włącznie wiały wiatry z tego samego kierunku. Jakoś wtedy różnych frontów co chwila napływa tu w naszym rejonie i zmienia pogodę i dwa razy dziennie. Nic gorszego nie ma wcale nie tak skoki ciśnienia mieszają rybą we łbach co zmienność temperatury wody. przekonałem się jesienią, że nawet różnica kilka dziesiątych stopnia działa na ryby. A tu dziennie są skoki i po dwa stopnie szok ogromny, ale one sobie z tym doskonale radzą czego nie można powiedzieć o wędkarzach. Ci ostatni wybierają zawsze dla siebie odpowiednią pogodę i wtedy narzekają ze w jeziorze nie ma ryb.
Tylko ode mnie zależy jak ja się dostosuje do panujących warunków w jeziorze i gdzie w tym czasie przygotuję łowisko. Nie da nic łowienie na ślepo wszędzie tam gdzie tylko się spławia ryba. No chyba, że takie jakie ja łowiłem w zatoce. Ona teraz szczególnie jest w ciągłym ruchu, a jak do temperatury wody w notatkach dopiszę sobie jeszcze ciśnienie powietrza czy stoi czy rośnie czy też spada. Jak i gdzie w tym dniu się się najintensywniej spławiały ryby. Jakie duże płocie skakały tu w zatoce i jak często i jak długo, a jak często i jak długo np. przy nurcie, czy nawet na otwartej wodzie.

Nawet ze zwykłą zanętą już mogę sobie potrenować codziennie w innym miejscu jeziora jakie tylko mi się wydaje łownie podejrzane. Boże kochany jakie różnice można wypisać potem w domu z tego dzisiejszego łowiska od tego wczorajszego. Ile ryb większych złowiłem na białe z rana, ile po południu. Ile na pęczak, czy inną przynętę jakie było nasilenie brań i czy np. był wiatr i z której strony. O jakiej porze słońce już tu zagląda, a o jakiej zaglądało we wczorajsze łowisko, jakie było zachmurzenie jaki to dzień, faza księżyca, co w przyrodzie nad brzegami jeziora charakterystycznego się zmienia. Właśnie podczas wiosny różnice na brzegami jeziora będą bardzo wielkie i będzie co pisać.

Każdy skok temperatury wiosną będzie kolosalną różnica w braniach. Komu się na przykład chce wychodzić na ryby nawet w uprzednio zanęcone łowisko, kiedy na dworze wieje jest pochmurno i zapowiada się deszcz. Teraz wiosną czy to maj czy nawet czerwiec to jeżeli będzie to wiatr z południa z południowego zachodu, a nawet z zachodu nawet cała moja gmina mnie nie zatrzyma w chałupie. Zasuwam nad jezioro aż rower się grzeje i kilka razy łańcuch spadnie w lesie. Właśnie jak wiatry wieją z tych stron są zazwyczaj ciepłe, bo nadchodzi ciepły front. Woda się nagrzewa, a raczej jej cieplejsze warstwy się przemieszczają spychając zimniejsze niżej. W tych stronach jeziora gdzie było do tej pory zimniej  i chociaż rybą właśnie ten teren bardziej odpowiada, to jakby tylko czekały na to żeby tu woda podskoczyła, lub tylko napłynęły cieplejsze warstwy. Od razu jak na zawołanie dostają takiego głodu aż miło się robi temu co tu ma przygotowane łowisko.

Skąd mógłbym to wiedzieć gdybym tego wszystkiego przedtem nie zanotował i nie wypraktykował. Siedział bym teraz w domu i klął na pogodę. A kiedy zaczęło by się rozjaśniać i wiatr zmieni się na północny, a na drugi dzień wyjrzy słoneczko i jest pięknie cicho wtedy rwałbym na ryby. Przepiękna pogoda, a tu co jest ryby powyzdychały, to nie możliwe żeby w takiej pogodzie nie brały. A wystarczy sprawdzić temperaturę wody i porównać ją z tą z cieplejszej ale wietrznej pogody. Ale żeby móc porównać trzeba mieć przykłady z innych sezonów.

Nawet kiedy nie jadę na ryby jakiś czas też sobie notuję niektóre sprawy. Nie robię tego codziennie, bo nie ma to sensu, ale notuję większe i mniejsze zmiany ciśnienia. Charakterystyczne wiatry czyli nagłe porywy, czy nagle się uspokaja. Co się wtedy dzieje na niebie skąd i dokąd płyną chmury, co się dzieje z ciśnieniem. Ile i jakie już są liście na drzewach tu w okolicy mojego domu, a jakie są nad brzegami jeziora. Takie różnice mogą mi potem wiele pomóc w orientacji co robią ryby w jeziorze kiedy ja siedzę w domu i mam lenia. Notuję i zapamiętuję właściwie wszystko co mi się wyda przydatne lub nawet nie, a notować można nieskończenie wiele ile tylko mi wyobraźnia podpowie. To co tu napisane to tylko kropelka zmian w jeziorze.

Jeżeli się komuś poszczęści i trafi kiedyś na tarło okoni, płoci i potem leszczy i to w obydwie tury, a jest to możliwe. I wszystko dokładnie sobie potem zanotuje w jakich warunkach pogodowych te tarła się odbyły. Czyli jaka była temperatura wody, jak długa ta temperatura się przed tarłem utrzymywała, jaki był kierunek wiatru i jak mocno wiał. Ale najważniejszy w tych okresach okazuje się księżyc, czyli jego faza. Coś w tym jest, bo od wielu lat mi się tarła pokrywają z co roku tą samą fazą księżyca.
Jak wie każdy wędkarz każdy gatunek ryby po tarle ma jakiś tam okres odpoczynku. I słusznie każdemu się to należy. Ale przez Kilka sezonów sprawdziłem sobie jak długi to jest odpoczynek dla większości gatunków, która ja łowię. Tu też ten odpoczynek się  zaczyna od temperatury wody, ale i na niej się kończy jak to się rozszyfruje na ryby można jechać prawie na pewniaka i to nie na żadne wymiarówki tylko na medalowe ryby. Kiedy to następuje, a tu to już trzeba trochę wysiłku…
Bogdan Barton.

Wschód słońca nad jziorem
Wschód słońca nad jziorem
Płocie
Płocie
Płocie
Płocie

NATURA…

Posted Leave a commentPosted in Aktualności

To co najlepsze pod słońcem do zwabienia każdej ryby jest pod naszymi nogami nad wodą. Wystarczy się tylko schylić, nawet często nie trzeba wchodzić do wody. Najlepsze dodatki do zanęt i same przynęty są często przy samym brzegu. Sam pozyskuję takie cuda natury nie mocząc nawet ręki w zimnej zimowej, czy wiosennej wodzie. Przy kładce zostawiam na kilka dni a nawet tygodni dużą siatkę na ryby i już mam ogromne ilości żywych przynęt a szczególnie dodatków do zanęt.  Same włażą w siatkę i się jej czepiają. To tylko jeden z najprostszych sposobów. Są tam pijaweczki, larwy owadów, kłodaki, ale i też dziesiątki takich żywych stworzeń jakich jeszcze nigdy nie widziałem, to wszystko jest naturalnym pokarmem każdej ryby w wodzie Racicznice są też całkiem na płytkiej wodzie ważne żeby tylko tam dno było twarde, kamieniste z różnymi kijami, kołkami itp. Nawet zimą są one pod brzegami.

Życzę fajnej przygody i zdobywania doświadczenia bodzio.