Nowość w sklepie – EBOOKi

Posted Leave a commentPosted in Aktualności
Ponad 16 lat dzieliłem się swoim ponad 40 letnim praktycznym doświadczeniem wędkarskim, który głównie opierało się na obserwacji natury i ryb jeziorowych. Dzięki temu poznałem i opisywałem zwyczaje prawie wszystkich gatunków ryb jeziorowych, a szczególnie leszczy na łamach czasopisma Wędkarza Polskiego
Teraz przekazuję tę praktyczną wiedzę Wam, jak można bez większych nakładów finansowych łowić piękne jeziorowe ryby. One same nam powiedzą gdzie są i co jedzą przez 365 DNI w roku.
Jak to zrobić? Poczytaj, a reszta przyjdzie samo, jeżeli tylko będziesz miał dużo pokory do natury
ZAPRASZAM DO LEKTURY

ZARYBIANIE

Posted Leave a commentPosted in Aktualności, Jezioro Przechlewskie
17 października 2020
 
Dużo nowych wyrośniętych maluchów poluje w jeziorze Przechlewskim.
To wszystko dzięki kolegą wędkarzom, którzy zasilają skarbonkę oraz kilkaset złoty z ostatnich zawodów 💪💪👍
Dziękuję wam wszystkim za wsparcie i działam dalej.
Bardzo dziękuję Łukaszowi Zabrockiemu, który jechał ze mną po te maluchy, bo mi auto padło
Wielkie dziękuję 👍😀
Uwielbiam tę pracę dla was😀

20 października 2020

Kolejny fajny dzień pracy dla jeziora Przechlewskiego i dla wędkarzy

Relacja z I-szych Otwartych Zawodów Wędkarskich o Puchar Wójta Gminy Przechlewo

Posted Leave a commentPosted in Aktualności

Wspaniała impreza ze wspaniałymi ludźmi i wędkarzami.
Na I-wszych Spławikowych Zawodach Wędkarskich o Puchar Wójta Gminy Przechlewo nie było uczestnika bez ryby.

Tak jest na j. Przechlewskim tu nie ma nudy, ale są piękne ryby.
Przepiękne statuetki oraz medale, ale i piękne cenne wędki otrzymali zwycięzcy zawodów:

I-ce Dariusz Matuszkiewicz 4800pkt
II-ce Stoltman Jan. 3250pkt
III-ce Kazimierz Kukliński. 2900pkt

Razem złowiono 30 kg ryb w większości leszczy.
Bardzo udane zawody i wędkarze chcą więcej…

Bardzo dziękujemy:

  • Wójtowi Gminy Przechlewo oraz Radzie Gminy,
  • Sołtysowi Sołectwa Przechlewo
  • Firmie POLDANOR oraz
  • sklepowi M&M

Za wsparcie zawodów nad naszym pięknym jeziorem Przechlewskim.


Już niedługo kolejne wędkarskie imprezy. -> 24-GODZINNE ZAWODY WĘDKARSKIE


Pozdrawiam i zapraszam
Bogdan Barton

 

24-GODZINNE ZAWODY WĘDKARSKIE

Posted Leave a commentPosted in Aktualności

Zawody nad Jeziorem Przechlewskim

Serdecznie zapraszam drużyny minimum 2-osobowe na 24-godzinne zawody wędkarskie nad Jeziorem Przechlewskim. Zawody odbędą się 30-31 lipca 2016 r. Spotkamy się o 15stej. Na łowiska rozejdziemy się o 16stej. Proszę się zapisywać do czwartku. Wpłata 50 zł/osoba. Z wpłat będzie ufundowana nagroda.

W przypadku pytań można do mnie zadzwonić .

Łowi, bo lubi – Adam z Ciechanowa

Posted Leave a commentPosted in Aktualności

„Oto dzisiejsza bestia (życiówka) po dodaniu po raz pierwszy smrodka i róży do zanęty (kukurydza,makaron, owsiane) i do białych na hak, na zalewie w Nowym Mieście k/Ciechanowa.
Obejrzałem wszystkie Pana filmy, są super!
Zestaw leszczowy spisał sie świetnie, stile i krótki przypon zadziałał, jestem pod wrażeniem!
Łopatka 60cm / 2 kg. + 2sztuki po 30cm.

Ps
Sąsiedzi nic nie wyciągnęli.

Pozdrawiam!
Adam ,Ciechanów.”

ZAWODY SPŁAWIKOWE NA PRZYSTANI U BODZIA 16. 05 2015

Posted Leave a commentPosted in Aktualności

CAM00184

CAM00182

Niestety ta wiosna nie jest miła pogodowo dla nas i ryby pozamykały pyski.

Ale jak to określił Marek, że jak bym chciał jechać na ryby to bym nie jechał 500km, bo mam koło domu fajne łowiska. Zależało mi jednak na spotkaniu z przyjaciółmi.

No cóż bez komentarza…i tak było fajnie mimo przymrozku z rana a potem zimnego wiatru. Przy ognisku posiedzieliśmy do późnego popołudnia oraz przy grochówce Edyty i ogromnej ilości między narodowych kiełbasek z ogniska.

Ryba była sama drobna płotka, krąp i leszczyk.

I – miejsce Marek Trzęsicki – Wrocław

II – miejsce Piotr Glinka – Gdańsk

III – miejsce Romek Mrozewski – Niemcy

Puchary dla trzech pierwszych uczestników od FHU Łowię Bo Lubię Bogdan Barton

Spinnig ZANDER DRAGONA za największego leszcza również od FHU Łowię bo Lubię   Bogdan Barton

Czapeczki DRAGON od firmy DRAGON

Spotykamy się jesienią na „LESZCZE 2015 na przystani u bodzia” termin podam na forum

20150516_122755

20150516_122800

20150516_122408

20150516_122337

20150516_122349

20150516_122851

Wiosenne kroki

Posted Leave a commentPosted in Aktualności

To ta pora i ten czas, że połowić może każdy i zawsze będzie coś w siatce. Specjaliści nastawiają się na swoje „wytresowane” gatunki i będą zasadzać się na nie tylko w sobie znanych miejscach i na tylko sobie znane sposoby. Ale są też i tacy, którzy w wolne soboty i niedziele przy pięknym wiosennym słońcu chcieli by pomoczyć robaka i cokolwiek poczuć na kiju.
Już od pierwszych wiosennych i słonecznych dni, gdy tylko całkowicie zniknie lód z jeziora można zaobserwować jak powraca życie na całym obszarze zbiornika. Szczególnie rano i pod wieczór widać spławiające się ryby po całym jeziorze. Po ich intensywnym pluskaniu po powierzchni i wyskokach nad wodę można by sobie pomyśleć jak one są szczęśliwe, że skończył się już dość trudny dla nich okres do przeżycia i wreszcie mogą poszaleć po całym jeziorze, wyskoczyć nad powierzchnie pomachać płetwami i łyknąć świeżego powietrza. Najintensywniejsze takie oznaki szczęśliwego powrotu do życia w jeziorze występują wtedy, gdy temperatura wody na powierzchni podskoczy od 5st do 8st. Ten okres prawie zawsze przypada w pierwszej dekadzie kwietnia. I właśnie ten okres mogę nazwać czasem wielkich łowów dla wszystkich.
…Bo tu i teraz nie trzeba przez kilka dni przygotowywać łowiska sypiąc codziennie do wody duże ilości zanęt, nie trzeba myśleć i kombinować, jaką najdroższą zanętą można by przechytrzyć dziś ryby. Zostawmy te kombinacje i wydatki na czas letniego urlopu.
Teraz wybierając sie na ryby nad jezioro wystarczy zabrać ze sobą odległościówkę z delikatnym zestawem z dociążonym spławikiem (bardzo ważne) dwie puszki kukurydzy konserwowej, trochę ugotowanego pęczku oczywiście z zapachem ja używam świeżego korzenia tataraku wyrwanego nad brzegiem jeziora, albo róży. Kilka kawałków wrzucam do gotującego się pęczaku. Zapach jest tak Świerzy i intensywny ze ryby ściąga chyba z całego jeziora, bo myślą chyba że to już lato. No i oczywiście dwa pudełka białych robaków do tego zestawu może się przydać jeszcze proca. Takie wyposażenie w zupełności wystarczy, żeby ruszyć na pierwsze wiosenne i bez żartów porządne wędkowanie. A teraz po kolei; kiedy, gdzie, na co i jak.
Teoretycznie mógłbym powiedzieć, że wtedy, kiedy tylko mam czas, ale i o tej porze są lepsze i gorsze dni. Zostańmy przy tych lepszych i najlepszych, bo tych wiosną jest najwięcej. Najlepsze zawsze będą dnie słoneczne i ciepłe przy wietrze słabym, umiarkowanym i nawet dość silnym ważne tylko, żeby nie wiał z północy. Tego zimnego kierunku ryby nie lubią o każdej porze roku. – Wiatr Od Szweda Ryby Nie Da- to takie moje przysłowie. W pochmurne dni, jeżeli jest tylko dość ciepło i gdy nawet coś tam popada z góry, to nie przeszkadza wiosennym ryba w przemieszczaniu się po jeziorze. Żerują jednak wtedy intensywnie młodsze roczniki. Pora dnie ma duże znaczenie jak dużo możemy nałowić, a przede wszystkim jakie duże sztuki będą brały. Wczesnym rankiem można spodziewać się bardzo dużo brań płoci i krąpi od całkiem malutkich do nawet bardzo dużych. Po wschodzie słońca brania przeważnie ustają całkowicie. Pojedyncze brania mogą jeszcze być w samo południe, ale będą to raczej ledwo wymiarowe płotki. Często właśnie w pochmurny dzień po wykorzystaniu rannych brań w siatce mam już tyle fajnych ryb, że mógłbym zrobić fajrant. Lecz prawdziwe eldorado zaczyna się już wczesnym popołudniem i trwa z małymi przerwami do zachodu. Ryby jakie w tym czasie żerują i biorą nie przyniosą wstydu nawet najwybredniejszemu łowcy. Są to największe jeziorowe płocie i najpiękniejsze ryby jeziora czyli krasnopióry. W tych godzinach inne gatunki i młodsze roczniki trafiają się rzadko. Żeby tak zadowolonym schodzić z łowiska nie jest też przypadkiem miejsce i sposób łowienia.
Kiedy pierwszy raz jestem nad wiosenną wodą zawsze staram się być wcześnie rano i dokładnie obserwują jezioro. Szukam miejsc gdzie ryby się najintensywniej spławiają. Chociaż spławianie widać na całym zbiorniku, to są miejsca gdzie nawet te największe ryby i to w dużych stadach widać na powierzchni nawet na bardzo małym obszarze. Dzisiaj po wielu latach praktyki już nie szukam aż tak dokładnie takich miejsc, bo trochę poznałem zwyczaje wiosennych ryb w jeziorach. Ale oczy i tak latają mi po całym jeziorze, bo zawsze coś nowego odkryję. Dlatego napisze o kilu pewnych miejscach, żeby nie tracić dnia i cennych godzin, bo nie wiadomo przecież jaka pogoda będzie jutro. Każdy mniejszy czy większy cypel wychodzący w jezioro obojętnie z której to będzie strony zbiornika, każde wejście do zatoki nawet na prostej linii brzegowej będą już bardzo dobrymi łowiskami. Ale pamiętać o najważniejszym nie mogę łowić w stronę zatoki, czy z cypla na boki, tylko zawsze w stronę otwartej wody, środka jeziora. Nie ważne że w tych miejscach dno jeziora opada nawet do kilkunastu metrów głębokości, właśnie tak powinno być. W każdym bądź razie im głębiej będzie w takich miejscach tym dłużej w ciągu dnia będę miał brania. Każde wejście czy wyjście rzeki z jeziora, jeżeli tylko w takich miejscach będzie głęboko, chociaż do 10m to już będą tu super łowiska. Wiosną ryby żerują także na wypłaceniach, czy tez w samych zatokach, ale to żerowanie ogranicza Si Edo świtu i zmierzchu. W ciągu dnia spływają na otwartą wodę.
Teraz możemy przejść do najważniejszego i najprzyjemniejszego momentu, czyli łowienia. Lecz najpierw musimy sprowokować ryby do zatrzymania się w naszym wybranym miejscu. Nie tylko miejsce(stanowisko na brzegu) jest ważne, ale najważniejsze będzie łowisko, bo musi być ono dość daleko od brzegu i właśnie tylko tam będę strzelał procą zanętę. Nie sypię żadnej zanęty blisko brzegu, bo tylko będzie mnie kusiła żeby tu sprawdzić, kiedy będę miał przerwy w braniach daleko na wodzie. A to już będzie strata czasu no i kto wie jak wielkich ryb. Na pierwszy ogień strzelam pół puszki kukurydzy, trochę pęczku i białych też trochę mogę wystrzelić. No i teraz cała tajemnica sukcesu, to znaczy ustawienie gruntu na zestawie. Nie może on wynosić więcej niż 5m taka odległość powinna wynosić między spławikiem a haczykiem tolerancja może wynosić około metra w górę czy w dół. Na tej głębokości daleko od brzegu pływają wielkie ławice białej ryby. Najwięcej jest płoci i wzdręgi właśnie tej ostatniej wczesnym popołudniem podczas słonecznej pogody można nałowić nawet kilkanaście kilo, a na pewno będą to sztuki regulowania hamulca kołowrotka.
Jeżeli zaczynają brać już same grube krasnopióry i pojedyncze duże płocie nie strzelam pęczakiem i białymi robakami. Posyłam procą już tylko samą kukurydzę, ale w mniejszych ilościach i tak co pół godziny. Na haczyku mam też już tylko kukurydze i to najczęściej po dwie sztuki. Gdy nawet wczesnym popołudniem brania ustają nie zanęcam niczym tylko zmieniam przynętę na białe robaki często bardzo szybko to skutkuje i brania się zaczynają ponownie. O co do końca tu nie wiem, ale to działa. W chłodniejsze dni, gdy kończą się brania w ciągu dnia próbuję zjeżdżać zestawem nawet do samego dna. Tam często chociaż krótko są brania średniej płoci i dużego krąpia. W słoneczne i ciepłe dni nie szukam ryb po gruncie, gdy ustają brania tylko przerzucam zestaw w innym kierunku lub dalej na wodę.
Dlatego przy takim wiosennym zestawie konieczny jest spławik z dociążeniem, w każdych warunkach pogodowych mogę nim daleko wyrzucić. Przy opadaniu na wodę nie robi hałasu, a przynęta bardzo wolno i naturalnie opada, co już prowokuje ryby do brania. Nawet jeżeli brania są już pod samą powierzchnią, czyli w trakcie opadania zestawu nic nie kombinuję z gruntem mam cały czas ustawiony na piątym metrze brania mam od samego rana.
Już od pierwszych dni po puszczeniu lodu na jeziorze moim nierozłącznym atrybutem jest termometr, to on właśnie powie mi na jakie gatunki ryb mogę dziś liczyć. To tylko i wyłącznie od temperatury wody zależy jak i gdzie będę żerowały poszczególne gatunki ryb. Wiosna to powrót do życia w jeziorze też i dlatego teraz się tu najwięcej zmienia i wszystko jest uzależnione od temperatury wody ja staram się to śledzić, notować i mam dzięki temu korzyści i fajną przygodę.

Bogdan Barton

Płocie z przystani
Płocie z przystani

JestRyba.pl

Posted Leave a commentPosted in Aktualności

Witam serdecznie

Zapraszam was wszystkich do dodawania najlepszych swoich zdjęć nie tylko z okazami ryb. Stwórzmy własny taki serwis z najwspanialszymi pamiątkami ze swoich wypraw wędkarskich.

Oczywiście zabawa się nie skończy tylko na fotkach ponieważ już mamy ustalony regulamin i wy sami będziecie głosować na najfajniejsze zdjęcia. Nagrody będą na prawdę cenne od sprzętu wędkarskiego po pobyt na przystani z całym zakresem usług. Szczegóły będą w regulaminie już po Nowym Roku

Jeszcze raz zapraszam do umieszczania zdjęć z opisami

WAŻNE!!!

-BARDZO PROSZĘ O WSTAWIANIE FOTEK ROBIONYCH NAD WODĄ

Dziękuję

bodzioIMG_1964

Zobacz co pod lodem

Posted Leave a commentPosted in Aktualności

Od dawien dawna byłem przekonany, że ryby pod lodem są tak bardzo skupione w duże stada, że złowić je można bez problemu. Ale było też wiele pytań dlaczego wielkie płocie złowiłem przy samych trzcinach, jak również na większych głębokościach, ale nie w najgłębszych rejonach jeziora. Przeczyło to wszelkim teorią pisanym wtedy w poradnikach wędkarskich itp. To samo dotyczy innych gatunków ryb zamieszkujących jezioro. Leszcze moje ulubione wcale nie brały, a nawet ich tam nie było, jak pisano w najgłębszych miejscach w jeziorze, że niby mają tam swoje zimowiska. To samo dotyczy okoni, szczupaków, krasnopiórek, uklei… Zawsze łeb miałem pełen pytań sam do siebie. Od zawsze lubiłem wyciągać wnioski z moich dni spędzonych na rybach, a przede wszystkim nad wodą. Same ryby były na drugim planie, ale one same dawały mi wiele odpowiedzi, co się dzieje pod lodem w nieznanym mi świecie. Tak było grubo ponad 40 lat temu i jest do dziś moim najważniejszym i najwspanialszym atutem wędkowania. Od zawsze zanim zanęciłem jakieś miejsca, czy zarzuciłem przynętę musiałem nie tylko to upatrzone miejsce, ale i dany rejon jeziora długo obserwować. Czasami trwało to tydzień czasami i cały prawie rok. Najpierw musiałem i muszę zaspokoić ciekawość dlaczego ryby są tu o tej porze roku i w tej temperaturze wody, a nie gdzie indziej. Mierzenie temperatury wody, głębokości, kierunku położenia, charakterystyka brzegów i tysiące innych czynników nie dają mi spokoju z tego powodu, że to wszystko ma wpływ na życie pod wodą, a i pod lodem.

Dziś wiem, że ryby pod lodem wcale nie są aż tak sparaliżowane niską temperaturą i małą zawartością tlenu. Pewnie, że są wyjątki do których zaliczają się małe płytkie jeziora bez żadnych dopływów, czy otaczających je np bagien. Wszędzie tam gdzie dociera chociaż trochę światła, gdzie dopływa jakiś strumyk, rzeczka, czy są jeziora połączone z jakimiś mokradłami, bagnami, które nigdy nie przemarzają do końca, tam zawsze będzie trwało życie i walka o przetrwanie, czyli też o pokarm. A ten doskonale wiem gdzie jest. Też zawsze jest go najwięcej tam gdzie będzie więcej światła, ruchu wody itp czyli tam będzie tlen.
To wszystko się zmienia w ciągu całej zimy wiele razy, to i ryby się muszą przemieszczać dostosowując do środowiska. Robiłem wiele różnych fajnych prób na dużych i mniejszych jeziorkach. Zanęcając ryby jednym rodzajem zanęty z dodatkiem całych ziaren kolendry. A te są połykane przez np leszcze w całości i tak samo wydalane. Łowiłem po kilku dniach a czasami i po kilku tygodniach leszcze ponad 8km dalej używając innej zanęty, ryby które tu łowiłem były obżarte moją zanętą z całymi ziarnami kolendry. Nie dotyczy to tylko leszczy, ale i płoci, krasnopiórek, krąpi
Nigdy nie przywiązywałem i nadal to robię, uwagi do zanęty, czy sprzętu wędkarskiego. Nie to łowi ryby w jeziorach. Nie jest też sztuką nałowić pod lodem pełnego wiadra płotek, czy okonków jak palec. Ale tylko nieliczni wędkarze, którzy potrafią się dostosować do natury i znający chociaż trochę życie pod wodą, czy pod lodem wiedzą gdzie pójść i wpuścić przynętę po to żeby poczuć na kiju potężną rybę. Oj coraz rzadziej już się ich widuje. lecz tysiące razy widziałem na lodzie mistrzów wędkarstwa uzbrojonych po zęby sprzętem za kilkanaście tysięcy, no ale cóż się działo z ich minami, kiedy niedaleko miejscowy z drewnianą klepką i żyłkę jak sznurek błystka z cyny wyciągał okonie po kilogramie. Na nic się zda najdroższy piękny sprzęt czy świecące przynęty bez znajomości nie tylko danego jeziora, ale przede wszystkim życia i zwyczajów ryb. Tu się kłania pokora do natury, a nie wyzwiska od mięsiarzy.
W zależności od głębokości jeziora w różnych jego rejonach jest inna zawartość tlenu, a co się z tym łączy i pokarmu naturalnego ryb. Nie tylko larw owadów, czy innych naturalnie żyjących tam skorupiaków czy mięczaków. Dotyczy, to także narybku za którymi podążają okonie. Ha ale tu też jest haczyk, ponieważ wielkie okonie nie są aż takimi amatorami narybku, który przebywa w okolicach trzcinowisk, czy nawet spadów górek podwodnych. Kto wie kiedy i gdzie w większych jeziorach odbywa się tarło sielawa i gdzie po tarle się przenosi i co się po tarle dzieje z wylęgiem, ten wie gdzie i kiedy szukać wielkich garbusów. Ten gatunek nie jest tylko ulubionym rarytasem wielkich szczupaków, ale i wielkich okoni i miętusów. Te dwa ostatnie gatunki bardzo intensywnie żerują na ikrze i potem na wylęgu sielawy. Są dwa bardzo różne rejony jeziora, gdzie podążają wielkie garbusy za takim gatunkiem jak sielawa. Celowo nie pisze co gdzie i jak, bo poznawanie trochę biologii ryb i ekosystemu z amatorskiego punktu widzenia to naprawdę wielka przygoda i ogromne doświadczenie, a potem jaka kopalnie wiedzy.
To samo dotyczy dużych płoci, czy leszczy. Obydwa te gatunki mają całkiem inne zwyczaje pod lodem i nigdy nie stoją w miejscu. Wyjątkiem są oczywiście jeziora zamknięte o płaskim charakterze dna. Jak już pisałem, tam ryby żyją w większych skupiskach zużywając przez to ogromne zapasy tlenuy szczególnie przy dnie. Z takich jezior często nawet kilkuset hektarowych rybacy mogą wyłowić ogromne ilości ryb. Sam byłem dawno temu światkiem, kiedy to rybacy podczas jednego zaciągu wielkim włokiem jeziora o powierzchni około stu hektarów. Wyciągnęli 27 ton samego leszcza. Co ciekawe wiosną na tarliskach nadal były leszcze, potem też i żerowały. Ale po kilku latach w jeziorze złowienie leszcza powyżej 4kg nie było niczym nadzwyczajnym. To i podobnie położone jeziora wśród pól, łąk, czy miejscowości, są to bardzo żyzne jeziora, w których jest ogrom pokarmu. I tu się stało to, że mniejsze ilości ryb szybko przybierały na wadze ponieważ był ogrom naturalnego pokarmu, a mała konkurencja. Takie obserwacje i wnioski są także bardzo ważne dla mnie jako dla wędkarza.
Lecz znalezienie pod lodem miejsc żerowania wielkich leszczy, to już inna bajka. Te ryby ze względu na swoja masę mają swoje ulubione i tylko sobie znane rejony jeziora, gdzie wiedzą, że znajdą dużo ślimaków różnego gatunku, małych pijawek, racicznic, czy czegokolwiek bardzo pożywnego. To instynkt im nakazuje nie tracić energii na przeszukiwanie muły za larwami owadów. Taki pokarm dużej rybie nie starczy na długo, a one doskonale wiedzą jak długo potrwa jeszcze zima, czyli lód na jeziorze. Dziwnie to brzmi, ale taka jest prawda. Dobry wędkarz obserwator, który potrafi wyciągać wnioski już od pierwszych tygodni na lodzie może się zorientować po zachowaniu się ryb jaka będzie zima…



Całkiem inaczej się zachowują pod lodem wielkie jeziorowe płocie. Te z kolei potrafią przepływać jeszcze większe odległości i co ciekawe największe płocie zapuszczają się zimą nawet na kilkudziesięciometrowe głębiny. Albo też wielokrotnie łowiłem je na 10m od powierzchni lodu w miejscach gdzie było 20 i więcej metrów do dna. Tu najskuteczniejsza zawsze jest kukurydza z puszki. Na białe robaki od razu się czepiają małe płoteczki i ukleje. A jak tylko zaczyna się zmierzchać, to wielkie płocie żerują pod samymi brzegami przy trzcinach na metrowym gruncie. Nawet kiedy zima by trwała sześć miesięcy codziennie można odkryć coś nowego w zachowaniu się ryb pod lodem. Tam trwa cały czas intensywne życie. Dobry obserwator spod przeźroczystego lodu może odczytać dosłownie co pod nim się dzieje. Jakie ryby się przemieszczają, a jakie żerują. Bąble pod lodem i te wmarznięte już w lód mają ogrom fajnych informacji. To jak poszczególne kartki książki, co kolejna warstwa wmarzniętych bąbelków, to kolejny dzień z życia pod lodem . Wystarczy trochę wyobraźni i chęci poznania ekosystemu. Tego życzę wszystkim kolegom i koleżankom po kiju.
Bogdan Bozio Barton

016

013

NYX

P1100744