Czerwiec i leszcze

Posted Leave a commentPosted in Aktualności

Tydzień temu leszcze zaczęły się trzeć na Szczytnie dużym i na innych większych jeziorach też. Moje liny więc od razu olały moje groszki i kukurydzę i poszły na ikrową wyżerkę

Przeniosłem się na inne jezioro innego gospodarstwa rybackiego. mam tu ogromny wybór w jeziorach więc i nowa przygoda.

Do wody przez kilka dni leciał bobik, kukurydza, makaron i pellet. I już po trzech dniach pierwsze piękne leszcze były w łowisku.

Przygotowałem więcej bobiku i kukurydzy zaparzonej ale zostawiłem do podkiśnięcia. ale i kilkanaście woreczków z bobikiem przygotowanych na sklep poleżały kilka dni w ciepłym i bobik zaczął w nich fermentować. Woreczki zapakowane hermetycznie spuchły jak balony. Po otwarciu ostry odór aż mnie cofnął, ale po chwili już było czuć tylko sfermentowane ziarna.

Wszystko wpakowałem do wiadra i wywiozłem na jezioro w leszczowe miejsce. Już na drugi dzień działo się to czego się spodziewałem. Do tego na hak zakładałem makaron też z woreczka otwartego od kilku dni. Był dość twardy i nie przyjemny w zapachu, ale leszcze obżerały się tym wszystkim jak świnie w korycie. Całość jeszcze przed wysyp[aniem do wody zaprawiłem różą, która dodała takiego aromatu że czuć było chyba na brzegu. Leszcze brały super na makaron z dna i bobik z toni.

Zrobiłem jeszcze nowy pellet taki do łowienia w toni.  Taki żeby już po zetknięciu się z wodą zostawiał po sobie zapach, ale nie rozpuścił się za szybko i się udało. Zapach i smak dobrałem typowy dla grubych leszczy i płoci żerujących w toni.

Z Mariuszem dwa dni połowiliśmy piękne ryby już szykuję nowe łowiska.

Filmik niedługo

CAM00677

CAM00685

CAM00688CAM00687

MAJOWE LINY

Posted 3 komentarzePosted in Aktualności

Fajnie na początku maja brały leszcze koło przystani, potem się ochłodziło i przestały całkowicie żerować. Za to połowiliśmy sporo drapieżników szczególnie szczupaków. Wszystkie wróciły do wody wbrew opinią gospodarzy wody, że wędkarze zabierają wszystko, ale żeby to zrozumieć trzeba do tego dorosnąć.

Przeniosłem się też na inne jezioro nie daleko przystani innego dzierżawcy tam sieci raczej nie ma i jest spokój. Trzy dni zanęcałem grochem i kukurydza z różą i już brały piękne liny i pojedyncze leszcze. Także zawsze jest wyjście też i z pomostu na przystani zaczęły podchodzić do groszku z różą fajne liny i płocie. i jest radość

012

Pierwsze ryby…

Posted 2 komentarzePosted in Aktualności

Niestety pierwszy raz w historii sezon wędkarski nie rozpoczął się tu u nas od kwietnia. Gospodarstwo rybackie nie zezwala w kwietniu wędkować z brzegu. Ale nic straconego bo tracą tylko oni czyli dzierżawcy. Przeniosłem się na j. Długie, to piękna głęboka rynna schowana wśród lasów z niesamowicie czysta wodą i pięknymi rybami, ale jezioro bardzo trudne wędkarsko. Lecz kto nie lubi wyzwań. Pływają tam ogromne liny, leszcze, okonie i szczupaki. Są też piękne sieje. Linowe miejsca znam od wielu lat i 3kg lin to nie żaden wyczyn na tym jeziorku po zanęceniu odpowiednia zanętą w odpowiednim miejscu. Stawiam tam też łódź dla cierpliwych łowców linów i leszczy, ale i nie tylko.

Trzy dni zanęcałem miejsce o 3m głębokości z brzegu z czystej ciekawości czy liny zareagują na 11st temperaturę wody. Niestety liny nie żerowały jeszcze, a że wiedziałem że też tędy migrują wiosną leszcze to czemu nie posiedzieć. Przed wczoraj 7. 04 dostałem dwa leszczyki po 0,5kg na białego i na makaron z różą. Radość była ogromna to i wsypałem dwa kilo pelletu grochowego i sporo makaronu z różą.

Wczoraj ciepło aż miło a nawet parno. Woda całkiem cicha ale po świcie delikatne branko na spławiku do góry i jest leszczyk ponad kilo. Potem jeszcze jeden podobny i długa przerwa. Spławik używam z mojej kolekcji na liny typu D 3g i ten fajnie widoczny spławik ginie mi pod wodą. Po zacięciu już wiedziałem, że mam poważnego przeciwnika. Po kilkunastu minutach leszczysko leżało na brzegu. 75cm i 5,95kg.

Nie ma to jak bolonka uwielbiam te kije…

I jest Radość jak to Romek mówi i początek fajny, co będzie dalej? na pewno też fajnie, bo każdy wypad na ryby jest fajny…

Do zobaczenia

pozdrawiam

bodzioCAM00405

Piękne Leszcze spod lodu

Posted 2 komentarzePosted in Aktualności

Po dwóch dniach przerwy wróciłem sprawdzić co się dzieje w zanęconych miejscach. Rybki miały dwa dni postu po sytym weekendzie więc instynkt podpowiadał mi, że może być fajnie. Pogoda płata figle niesamowite. Lód się jeszcze jakoś trzyma ma jakieś 20cm chociaż z wierzchu zaczyna dostawać wżery. Zanętę przygotowałem jak zawsze czyli zaparzyłem moją zimową zanętę i dołożyłem trochę smrodka zimowego. Oraz dodałem puszkę kukurydzy.

Branie były od rana, ale najpierw małe leszczyki po pół kilograma. Od razu wracały do wody. Potem godzinna przerwa i zaczęły skubać krąpie. Na haczykach miałem białe maczane w smrodku zima a na drugiej wędce białe z kukurydzą też maczane. Po kolejnych 30 minutach piękne brania i ciężki hol potężnego leszcza, po kilkunastu minutach ponownie branie i to samo, lecz jeszcze większy leszcz. Wszystko na białe robaki. Po dłuższej przerwie na białe z kukurydzą branie i ciężki opór i hol pięknej łopaty. Do 10-tej jeszcze złowiłem kilka kilówek które też po fotkach poszły do wody, ale te trzy będą wędzone.

Wrażeń ogrom wystarczyło w zupełności na cały dzień o 11-30 się zwinąłem…

CAM00253

CAM00255

CAM00257

WEEKEND NA LODZIE 7-9. 02/14

Posted 4 komentarzePosted in Aktualności

Ostatni weekend był wspaniałą wędkarską przygoda na lodzie. Zjechali wędkarze z Zabrza i to z nocnej trasy 550km przyjechali prosto na lód, byli też wędkarze z Warszawy, Torunia. Grupa zapaleńców z Warszawy przyjechała na ryby z marszu. Ile to trzeba mieć zaparcia. Dziękuję wam wszystkim za wspaniałą przygodę, za poznanie wspaniałych ludzi. Pogoda nam dopisała ponieważ w ciągu dnia była prawie wiosna. No niestety lód ginął w oczach, jak Romek nam napisał chodzimy po wodzie jak Jezus hehe. Ryby też nie zawiodły mimo, że przeniosłem się w całkiem nowe miejsce na jeziorze, które było zanęcane od tygodnia.

Radosne miny wędkarzy mówią wszystko i jak tu się nie cieszyć z takiej pracy. Padło kilka okazów, ale i ilościowo średnich leszczy było bardzo dużo. Trzech przyjaciół z Warszawy w sobotę złowili 37 leszczy żebyście widzieli ich miny i teksty…dziękuję wam za to.

Mimo, że siedzieliśmy blisko siebie nie każdemu dopisało szczęście w większych rybach, ale tak jest już na rybach.

Każdy dostał moją zanętę zaparzoną i zaprawioną zimowym smrodkiem z kozieradką. Do tego kukurydza z puszki. Najwięcej brań było na białe robaki z kukurydzą no i największe ryby na to brały. Ale inne przynęty też się sprawdziły jak, czerwone, czy ochotka na kanapce z białym.

7-mego lutego wędkarz z Czerska zakładał na haczyk białe i białe z kukurydzą i maczał tylko w zimowym smrodku i sam złowił 20 leszczy w tym kilka powyżej dwójki.

Jeszcze raz wszystkim bardzo dziękuję za wspaniała towarzystwo za to że mogłem poznać i wspólnie spędzić czas wśród nowo poznanych na prawdę wspaniałych ludzi.

Dziękuję Marcinowi232 że przyjechał mnie odwiedzić i porobił jak zwykle piękne zdjęcia. Mimo, że na razie odpuszczamy łowienie ze względów bezpieczeństwa, bo nie będziemy Romku się bawić w bogów, ale mam nadzieję, że zima wróci i znowu się spotkamy na lodzie w jeszcze większym gronie przyjaciół wspólnego wędkowania i dojdzie wreszcie do spotkania miłośników forum i przystani, ale tym razem w zimowej scenerii jak planowaliśmy na forum na kwaterze w Dolince.

Pozdrawiam

bodzio

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

CAM00223

SONY DSC

LESZCZE SPOD LODU 2014

Posted 1 CommentPosted in Aktualności

W ten weekend odwiedzili mnie wędkarze z Warszawy oraz pan Andrzej z Torunia. Każdy coś połowił. Ja miałem zanęcone od trzech dni całkiem nowe miejsce oddalone jakiś kilometr od stałych łowisk zimowych.

Dla sprawdzenia wybrałem spad góry podwodnej schodzący dość stromo do głębokości 9m. Potem już łagodnie schodzi bardzo daleko, ale nie ma tu żadnej półki płaskiego dna. Miejsce wybrałem na 11m głębokości. Przez trzy dni wsypałem dość sporo mojej zanęty oczywiście zaparzonej trzy kilo pelletu i kilka puszek kukurydzy z zimowym smrodkiem. Przed wczoraj byłem sam pierwszy raz  i złowiłem trzy leszcze około kilograma he i jest radość. W sobotę poszedł ze mną pan Andrzej ,który nie przejmuje się porażkami ale złowił dwa leszcze ja dostałem trzy i to po dwa kilo. Dziś od świtu były brania i już do 9-tej mieliśmy po trzy piękne leszczyska. Potem jeszcze połowiliśmy po kilka sztuk troszeczkę mniejszych. Dzień wspaniały. Największe leszcze brały na kukurydzę z zimowym smrodkiem, którą zaprawiłem już dwa dni wcześniej.

Przyszły tydzień jeszcze połowimy, ale co będzie dalej z pogodą kto wie?

CAM00185

CAM00186

CAM00188

Pierwszy lód 2014r

Posted 3 komentarzePosted in Aktualności

No i się udało wejść na lód. Dwa dni zanęcałem moją zanętą, pelletem i kukurydzą z puszki. Dziś pierwsza próba po dwóch dniach. Trochę za wcześnie, ale nie da się wysiedzieć w domu z resztą to grzech. Dziś towarzyszył mi Mariusz Postanowiłem zanęcić i zrobić próbę ze dwie, trzy godzinki i pójść na okonia, bo dwa dni po kolei koledzy połowili fajnych garbusków, Kombinacja z przynętami. Białe potem czerwone potem kanapki z białe z czerwonym i nic. Jakieś skubnięcia krąpi. Wylałem trochę smrodka na lód i posmarowałem nim białe robaki i po dwóch minutach kiwok się ugiął i czuję piękny opór I  OTO CHODZI!!!!! na drugą wędkę ze spławiczkiem też białe maczane w smrodku i po kilku minutach spławiczek idzie do góry – BAJKA- siedzi drugi. Potem jeszcze trzeci się trafił mały. Dość – piękny dzień mimo wiatru śniegu i mrozu… CAM00158

LESZCZE Z PIERWSZEGO LODU

Posted 2 komentarzePosted in Aktualności

                   LESZCZE Z PIERWSZEGO LODU

Pojawienie się pokrywy lodowej nie powoduje istotnych zmian w zachowaniu się ryb. Na początku zimy pod lodem jest jeszcze dużo tlenu, bo pod przeźroczysty lód dociera sporo światła nawet jak go trochę przysypie śnieg. Leszcze zaczynają wracać z głębin i pływają wzdłuż stromych spadów żerując nawet intensywnie.  No może nie są aż tak zachłanne jak na początku jesieni, bo nie pozwala im na to temperatura wody, ale w dalszym ciągu biorą doskonale. Gdzie? To zależy głównie od pogody, którą ryby wyczuwają z dużym wyprzedzeniem.

Na pierwszym lodzie szukam leszczy przede wszystkim na styku końców spadów a równego dna. To bankowe miejsca. Tam wykuwam dwa – trzy przeręble na głębokości 8 do 10 metrów i zanęcam przez trzy dni pęczakiem, kukurydzą z puszek i do sklejenia śrutę sojową. Oczywiście to wszystko zaprawiam tłustym smrodkiem i moimi dipami. Przez te pierwsze trzy dni sypię po pół wiadra zanęty do każdego przerębla. Kiedy zaczynam łowić, co pół godziny dosypuję po garści do pierwszych brań. Jeżeli na czwarty lub piąty dzień oprócz płoci i krąpi zaczynają się trafiać pojedyncze małe i średnie leszcze, warto w tym miejscu zostać trochę dłużej. Po kilku dniach ryb będzie coraz więcej i będą coraz większe. Kiedy tak się stanie, na pewno przez najbliższe dwa tygodnie nie nadejdą większe mrozy. Można natomiast obawiać się odwilży i roztopów, które mogą uniemożliwić wejście na lód.

Ciepła pogoda jednak sprzyja rybom. Żerują intensywnie i bardzo chętnie zatrzymują się w zanęconych miejscach. Po co im tracić energię na wygrzebywanie ochotek z mułu, skoro pożywne jedzenie mają podane jak na stole.

Przed nadejściem ostrych mrozów leszcze całkowicie znikają z tras wzdłuż końców spadów. Kiedy po kilku dniach w zanęconych przeręblach ryby trafiają się coraz rzadziej, to możemy być pewni, że zima wkrótce pokaże na co ją stać. W tym czasie znajduję leszcze w ich typowych zimowiskach, czyli na rozległych blatach położonych na kilkunastu metrach głębokości daleko od brzegów. W niektórych jeziorach takie blaty są całkiem blisko brzegów są to zazwyczaj jeziora rynnowe wąskie, głębokie i długie zbiorniki. W takich jeziorach leszcze żerują nawet na 15 do 17m głębokości.

Zawsze są to stada już typowo zimowe, przemieszane rocznikami, a sztuki kilogramowe i trzy kilowe biorą na przemian jeden po drugim. Fantastyczne żerowanie leszczy trwa minimum dwa tygodnie. Ryby nie mogą się opamiętać z głodu. Nawet, gdy mrozy nie ustępują. Dopiero po około miesiącu, jeżeli pogoda się nie zmienia radykalnie , brania leszczy stają się coraz rzadsze. Z każdym dniem łowię mniej średniaków jakby miały już dość obżarstwa , więc ustępują stół starszym i porządnie wyrośniętym leszczom. Brań mam mało ale każdy wyholowany leszcz jest wart pochwalenia.

Kiedy sroga zima utrzymuje się przez cały swój kalendarzowy czas, nie oznacza to końca leszczowych łowów. Te ryby nie zalegają na stałe w zimowiska i nie przestają żerować. A skoro pływają, to tracą część zmagazynowanych w sobie zapasów. Żeby móc przetrwać zimę, znowu muszą znaleźć coś do jedzenia, a ja im w tym pomogę…

Bodzio

IMG_0269

SAMSUNG

LESZCZE spod lodu i nie tylko…

Posted Leave a commentPosted in Aktualności

Coraz słabsze zimy przyciągają coraz  więcej wędkarzy spławikowców i nic dziwnego, bo nie zbyt gruby i o nierównej grubości lód jest zbyt niebezpieczny żeby tropić, szukać okoni po całym zbiorniku. Nawet coraz więcej jest zapaleńców, którzy zasiadają się na leszcze. A to już sukces, bo jak każdy wie złowienie zimą większych leszczy w jeziorze spod lodu wymaga nie lada cierpliwości i sporo wiedzy o tym gatunku. A może to moje artykuły w Wędkarzu Polskim się do tego przyczyniły. Bardzo bym się z tego cieszył i już zdążam z pomocą trzymając się przysłowia tej gazety „  Dobry czas Dobrzy Przyjaciele Duże ryby”

Każdy rok jest inny tak jak każde jezioro jest inne. I wcale to nie jest takie proste znaleźć, a potem jeszcze złowić przyzwoite leszcze spod lodu. Przyzwoite to znaczy takie, które przekraczają te 1,5kilograma. Chociaż powiem szczerze że i kilowe leszcze wcale nie jest łatwo złowić spod lodu. A na pozór wydaje się to takie łatwe, bo jak wiemy z poradników, to leszcze zimą przebywają w wielkich zimowych stadach. I trafić z dobra zanętą w takie stado składające się z kilka ton ryb to sukces w postaci kilkudziesięciu wielkich łopat murowany. Może ktoś ma takie szczęście, ale ja jednak nie mam i powiem szczerze, że i nie chcę mieć takiego szczęścia. Moje wędkarstwo nie tylko pod lodowe straciło by swój urok całkowicie. Któż by chciał iść na ryby wiedząc, że złowi na pewno dziś i przez kolejne dni za każdym razem np po 20 sztuk wielkich ryb. Dla mnie nuda. A tak musze wiedzieć takie sprawy o zwyczajach ryb;

Zaraz po zamarznięciu jeziora ryby zaczynają migrować z najgłębszych rejonów zbiornika rozpływając się po całym jeziorze. Nie trwa to kilka dni, lecz najczęściej nawet kilka tygodni. Śmiało mogę to wnioskować po łowionych rybach w różnych rejonach jeziora. Tuż po zamarznięciu kiedy jeszcze lód ma kilka centymetrów, ale już mogę na niego wejść kilka metrów od brzegu, to na pierwszym spadzie na głębokości do 3m płotki złowię jedynie z rana lub pod wieczór. Natomiast już na 8m czyli trochę dalej od brzegu płoci jest dużo więcej. Z leszczami jest taka sama sprawa. Po kilku dniach po zamarznięciu na końcach spadów, a styku równego dna na głębokości 10m jest dużo płoci i krąpi. Leszcze jeszcze tu nie doszły. Podobnie jest z drapieżnikami. Ale po dwóch tygodniach zimy kiedy to już lód ma dobre 10cm czyli jak ja to nazywam bezpieczny i pierwszy lód już nawet płotki mogę łowić w ciągu całego dnia na głębokości 3m i płycej. Na końcach spadów na 10m głębokości już jest coraz mniej płoci, a coraz więcej krąpi no i zaczynają się trafiać leszcze. Najpierw po kilku dniach łowienia w tych samych przeręblach będą to małe leszcze, ale z dnia na dzień podpływają coraz starsze ryby. Okonie i szczupaki często się trafiają pod samymi trzcinami, bo podchodzą tu za drobnicą. No kurcze normalne lato, ryby są tam i żerują tam gdzie latem, czyli na tych samych głębokościach i w tych samych miejscach.

Najwięcej korzyści będzie miał ten wędkarz spławikowiec, który przez większość czasu na początku zimy przesiedzi przy końcach spadów brzegowych. Czyli jeszcze nie na końcu spadu, lecz kilka metrów przed końcem. Na moich jeziorach mam takie miejsca wyczute (wysondowane) na głębokości 8m do 10m.  tu już od początku lodu aż do środka zimy można łowić średnie i duże płocie, mniejsze i średnie leszcze, grube krąpie no i fajne okonie.  Nie radzę trzymać się typowo zimowych reguł, czyli łowić cały czas blisko dna. Będzie to nie rzadko zmarnowany dzień. Białe ryby płocie a szczególnie te duże wcale nie pływają cały czas przy dnie. I wcale też tam cały czas nie żerują. Żerują też w toni ale nie tak wysoko jak to bywa latem czy jesienią. Pływają tak dwa do trzech metrów nad dnem. Nie wiem dokładnie, czy mają na tym poziomie coś naturalnego do jedzenia, albo po prostu są w tych rejonach głębokości lepsze warunki tlenowe. Ale wiem jedno na pewno, że bardzo często wystarczy jak nie mam brań przy dnie przez dłuższy czas ustawię grunt dwa metry nad dnem i już jest agresywne branie pięknych płoci i też delikatne brania leszczy.

Lubię wykorzystywać takie sytuacje zimą dlatego zawsze do mojej zanęty dodaję trochę sypkich produktów, czyli np. kaszki kukurydzianej i śruty sojowej. Reszta to pęczak, grubsze kasze, trochę łubinu i dużo kukurydzy konserwowej ze smrodkiem. To wszystko co grube po to, żeby szybko nasycić mniejsze ryby, które kiedy już mają dość jedzenia wtedy odpływają na kilka dni. A do mojej zanęty zaczynają podpływać coraz starsze roczniki. A te drobniejsze i bardziej tłuste składniki mają za zadanie utrzymać ryby nad dnem po to, żebym się nie nudził i nie marznął  na lodzie, kiedy ryby nie żerują zbierając zanętę z dna. Gdym nie był aż takim zapaleńcem leszczowym, to w takich miejscach mógłbym przesadzić przez większość zimy. Ale znając siebie szybko bym się znudził ilością brań takich roczników ryb.

Dlatego po dwóch tygodniach zaczynam zanęcać dalsze rejony jeziora, ale nie znaczy to, że dużo głębsze. Odchodzę dalej od końców spadów brzegowych, szukam(sonduję) bardziej równego dna które występuje na troszkę większym obszarze. Staram się znaleźć takie ukształtowanie dna na głębokościach maksymalnie do 13m.  Takich miejsc unikają już płocie, bo nie mają tu dla siebie nic szczególnego do szukania do przegryzienia czegoś. Przeważnie jest tu sporo mułu na dnie, a płotki nie mają zwyczaju ryć w dnie za ochotkami. Ale za to krąpie i leszcze bardzo to uwielbiają robić. Takie dno to dla tych ryb prawdziwy raj w menu.  Wszędobylski krąp potrafi tak wykorzystać takie rejony jeziora, że w zanęconych miejscach wyzbiera zanętę w nadzwyczaj krótkim czasie. Jest takim utrapieniem, że kiedy leszcze nie żerują, a łowisko i tak nie jest zanęcane to będą tu cały czas buszować i brać aż do znudzenia. A potrafią tak pięknie podnosić wolniutko spławik, że nie raz mam nadzieję, że to teraz piękne branie leszcza z głębiny. Jestem cierpliwy, ale w takich sytuacjach taki glapior jest biedny. Na szczęście częściej jednak w tym rejonie jeziora przebywają leszcze, a te skutecznie płoszą mniejsze ryby, co od razu widać po zaniku fałszywych brań w przeręblu. W takich miejscach po kilku dniach nęcenia trafiają się już leszcze nawet kilkukilowe. A to ucieszy najbardziej wybrednego wędkarza.

Czy to na początku w środku, czy na końcu zimy zawsze lubię łowić na duże przynęty założone na haczyku minimum nr 4. Co ciekawe jest, że przez pierwszy miesiąc zimy najskuteczniejsze są na haczyku dwa czerwone i kilka białych robaków. Później jakoś te białe większym leszczom nie podchodzą to zamiast białych do czerwonych dokładam sporo ochotek. W środku zimy często większym leszczom smakuje ciasto i to wcale nie jakieś tam wyszukane smaki. Tylko zwykłe ciasto zrobione z wody i kaszki manny. Często nawet bez żadnych dodatków smakowych. Osobiście robię takie ciasto nie dodając nic do smaku tylko po założeniu ciasta na haczyk maczam w moim smrodku. Pewnie że najwięcej ryb złowią ci wędkarze, którzy będą łowić na mniejsze haczyki i małe przynęty, ale nie trafią im się sztuki ważące po kilka kilogramów. Dlatego ja wole mniej brań i ryb ale za to leszcza, który nie chce mi się zmieścić w przeręblu.

Mimo, że uwielbiam łowić na spławik spod lodu, to jednak przychodzi taki okres w środku zimy, Kiedy i na spławiku nie widać dobrze delikatnych brań leszczy. W takich okresach zamiast spławika montuję miękki kiwok zrobiony z plastikowej butelki na szczytówce. Ale nie łowię na mormyszki. Zestaw to tylko haczyk nr 4 na nim np ciasto i 5cm od haczyka najwyżej 1,5 gramowa łezka zablokowana malutkimi stoperkami. Grunt ustawiam tak żeby haczyk z ciastem leżał na dnie, a obciążenie na tyle było blisko dna żeby kiwok był wyraźnie wygięty do dołu. Branie widać rewelacyjnie kiwok się pomału podnosi. Super to czuły zestaw na leniwe duże leszcze.

No dobra, ale co zrobić jak nie ma lodu. Siedzieć w domu przed telewizorem. Wcale nie, wtedy też można łowić leszcze i to wcale nie małe i nie mało. Nie jest to nic trudnego jedyny warunek to samozaparcie, bo to już jest trochę ekstremalne łowienie i tylko dla twardzieli. Znaleźć łowiska leszczy zimą na jeziorze kiedy nie ma lodu jest jeszcze łatwiejsze niż spod lodu. Oczywiście warunkiem jest znajomość zbiornika i zwyczajów ryb. W takich sytuacjach od razu płynę w rejon najgłębszych miejsc w jeziorze. W moim jeziorze są to miejsca o głębokości ponad 20m, ale nie mam zamiaru wcale tu łowić. Sonduję w tej okolicy rejon jeziora o głębokości do 17m. W takich miejscach już jesienią zbierają się chyba wszystkie ryby z całego jeziora. Widać to dopiero na echosondzie kiedy przepływam nad takimi rejonami zbiornika. Ekran echosondy jest często za mały, ba cały jest zamazany grafiką ryb. Nie znaczy, że są to tylko duże ryby. Bo tak nam podpowiada wyobraźnie, że jak jest tak głęboko to tylko wielkie ryby tu pływają. Tu i teraz jest ogrom różnych gatunków i roczników ryb. Jest ogrom uklei, płoci wszystkich roczników pod nimi a krąpi i leszczy przy dnie najwięcej. Wystarczy trzy dni zanęcić wybrane miejsce wiaderkiem pęczaku z płatkami z dodatkiem jakiś protein zwierzęcych i już mam pod łodzią ogrom ryb. Nie ma takiej możliwości żeby nic nie złowić. Często będę to krapie i małe leszczyki, ale z dnia na dzień i przy spokojniejszej wodzie można połowić.

Warunkiem sukcesu jest delikatny zestaw. Czyli nie za gruba już żyłka. Taka 0,18mm na główną wystarczy i 0,16mm przypon. Wiem, że dla niektórych wędkarzy to są grube żyłki, ale nie mogę mieć sentymentów, bo często się trafiają naprawdę wielkie leszcze i muszę szybko go odholować od dna. A do tego łowię bardzo blisko łodzi dosłownie pod szczytówką mam spławik. I każde najdelikatniejsze brnie muszę szybko i bardzo mocno zacinać. To mocne zacięcie to przez głębokość, która jest pode mną.  Przy cienkiej żyłce nie mam szans na skuteczne zacięcie dużego leszcza, bo taka żyłka pęknie jak nic, a jak zatnę delikatniej, to nie mam szans na wbicie haczyka w pysk ryby. A cały czas łowię na haczyki nr 2.  Spławik mam swój samorodny o wyporności do 5g z cienką i długą antenką. Taki spławik bardzo szybko pokazuje mi każdy kontakt ryby z przynętą. Obciążenie tez skupiam bliżej przyponu, który na długość 15cm, ale w połowie jego długości zakładam jeszcze małego stila.  Taki zestaw gruntuję tak aby haczyk dotykał tylko dna,  nie leżał na nim.  To najlepszy sposób na bardzo wyraźne brania na spławiku o tej porze roku. Moim ulubionym od lat sposobem jest jednak łowienie przy burcie na wędkę podlodową ze spławikiem 4g cienkim i smukłym. Tu przy burcie nie przegapię żadnego brania. A jaki fajny trening przed nadzieją że jednak jezioro zamarznie…

Podstawą zwabienia wielkich ryb w łowisko jest zanęta dopasowana smakiem i zapachem do pory ryku i  do środowiska wodnego w którym przebywają wielkie ryby.

Mi się udało po wielu latach taką zanętę smakowo zapachową opracować. W skład której wchodzą tylko i wyłącznie naturalne składniki związane całkowicie z ekosystemem w którym żyją ryby. Nie pachnie ona pięknie nawet często nieprzyjemnie dla nas lub nawet wcale nie czuć zapachu, ale ważne że ryby to czują i bez żadnych obaw podpływają żeby pojeść i zabezpieczyć  się pożywnym pokarmem przed zimą

Bogdan Barton

SAMSUNG

IMG_2642

JESIEŃ 2013

Posted 4 komentarzePosted in Aktualności

Ostatnie dni października wieje jak cholera, ale udało mi się wypłynąć i chociaż podsypać. Zrobiłem wiaderko pęczaku dodałem zanęty zimowej i trochę pelletu no i oczywiście makaron .

Wszystko podlałem trochę smrodkiem na jesień. No i dziś kolejna próba, bo wiatr troszeczkę zelżał. Brań najwięcej było na makaron (jesień) po dwa kolanka. Łowię z 13m głębokości ryb jest bardzo dużo żerują intensywnie na tej mojej zanęcie. Dużo jest drobnicy, ale i się trafiają większe leszcze..

Zaciekawiła mnie nagła cisza w braniach ponad godzinę. a że z rana widziałem jak się wyłożył na powierzchni piękny szczupak to i od razu puściłem żywca, ale nie do dan tylko w toni między 8, a 9m. No i długo nie czekałem pierwszy wziął taki 80cm kolejne branie miałem w samo południe 70cm.

He fajny dzień może i zanęta zimowa tak mocno ściągnęła tyle ryb, co zaciekawiło drapieżniki…ja tek chcę myśleć

003

005

007

011

POCZĄTEK RYBOBRANIA

Posted Leave a commentPosted in Aktualności

Trochę się spieszy jesień w tym roku, ale to nie oznacza, że coś się w naturze zmienia wielkiego. Leszcze zaczęły żerować chwilami intensywnie, ale ciągle są na normalnej głębokości czyli 10 -11m.

Robiłem próby na głębszej wodzie i figa. Kilka drobnych leszczyków. Z reszta jest teraz okres że bardzo dużo drobiny leszcza żeruje bardzo intensywnie. Nie dopuszczają większych sztuk, chociaż tym drugim nigdy nie spieszno nigdzie.

Ale i na te przyjdzie czas. sto procent brań na makaron najwięcej na makaron ze smrodkiem na jesień. Ale i róża ciągle jest chętnie zjadana lecz już przez mniejsze leszcze. Chociaż mam relację od wędkarzy, że teraz łowią leszcze życia bo po 10 sztuk dziennie takich ponad 4kg i tylko na makaron z czerwoną róża. Uwielbiam słuchać takich relacji. I życzę sukcesów i fajnych przygód nad wodą, bo do końca listopada możemy poszaleć za leszczami i grubymi płociami z toni. U mnie już zaczynają brać na twardą kukurydzę i łubin i to też ze „smrodkiem na jesień”

Przy cieplejszej pogodzie można rodzinni posiedzieć nad wodą na przystani, którą ciągle próbuję ulepszać dla wygody wędkarzy w każdym wieku.023

006

008

001

029

034

042

ZANĘTA-PRZYNĘTA-MAKARON

Posted Leave a commentPosted in Aktualności

Już jest dostępny w sklepie makaron w gotowy do użycia. Jako zanęta i przynęta w dwóch smakach i zapachach – Mieszanka różana i bardziej proteinowy na jesień.

Jeden i drugi sprawdzony w stu procentach. Już niebawem też filmik przedstawiający te produkty w praktyce.

Zachęcam do zamówień, bo tylko teraz jesienią okazja na okazy…

Gotowa zanęta-przynęta wędkarska
Gotowa zanęta-przynęta wędkarska

040

 

 

Gotowa zanęta-przynęta

Posted Leave a commentPosted in Aktualności

Już od połowy sierpnia zaczyna sie prawdziwy sezon na ryby na jeziorach i nie tylko. Szczyt żerowania ryb, to wrzesień i październik. A przy ciepłej jesieni do połowy listopada można zanęcać i polować na duże leszcze, czy płocie. Oczywiście połowi okazy tylko ten, kto będzie zanęcał odpowiednią zanętą i w odpowiedniej ilości.

Makaron – gotowa zanęta, przynęta

Z czasem będą również gotowe inne produkty jak bobik, łubin, czy kukurydza.

Gotowa zanęta-przynęta wędkarska

 

II Otwarte Zawody Wędkarskie na przystani u Bodzia – Leszcz 2013

Posted 3 komentarzePosted in Aktualności

ZAWODY
LESZCZ 2013r
Przystań Wędkarska u Bodzia

   Zaliczyliśmy kolejne wspaniałe spotkanie użytkowników forum www.bogdanbarton.pl. Spotkanie odbyło się w charakterze zawodów wędkarskich podczas których polowaliśmy na leszcze na jeziorze Szczytno Duże. Tym razem pogoda do południa nas rozpieściła. Po zbiórce  i rozlosowaniu stanowisk o godzinie 6 od rozpłynęły się łodzie na swoje stanowiska. Osiem łodzi na każdej po dwóch zawodników oraz jedna kobieta zaczęli wędkowanie na całkowitej flaucie jeziora.

Uczestnicy zjechali z całej Polski, ale i też ponownie gościł i brał udział wędkarz z za zachodniej granicy pan Romek, który ufundował nie tylko napoje ale i piękny szyld na przystań. Za co serdecznie Romkowi DZIĘKUJĘ.

Już po kilkunastu minutach w siatkach znalazły się pierwsze leszcze tak więc dzień zapowiadał się wspaniale, bo co będzie do 13-stej, bo tak ustalili uczestnicy, że do tej godziny chcą połowić. Po  godzinie dostałem informację, że niektórzy mają już po kilka ładnych leszczy, radość była ogromna, bo będzie co ważyć nie tak jak w zeszłym roku, kiedy to pogoda wygoniła na przymus wędkarzy z jeziora i byliśmy na zero w leszczach. Tym razem już wiedziałem, że echosonda na pewno znajdzie nowego właściciela, a ja będę miał zaszczyt ją wręczyć.

W między czasie na przystani trwały przygotowania do powrotu uczestników w postaci zastawiania stołów pysznościami jeszcze obficiej niż w zeszłym roku. Ponieważ sami uczestnicy poprzywozili też dodatkowo samorobne wyroby mięsne, wypieki itp. Ponad to była ponownie tak wspominana grochówka EDYTY, wielki grill i wiele innych pyszności.

Pogoda jednak trochę się zepsuła, bo zaczął wiać bardzo silny wiatr i trochę przed czasem łodzie zaczęły spływać do przystani.

DZIĘKUJEMY NASZEMU SPONSOROWI FIRMIE JAXON ZA WSPANIAŁE NAGRODY,  które są wspaniałą pamiątką po takim spotkaniu.

Na dowód tego, że spotykamy się tu w czysto przyjacielskiej atmosferze, a nie walczymy usilnie o punkty jest to, że kilku uczestników, którzy złowili po dwa, trzy małe leszczyki po zakończeniu łowienia od razu maluchy wypuścili do jeziora z powrotem. Szkoda było tych rybek męczyć drogą do wagi. Nagrody i tak otrzymali wszyscy uczestnicy zawodów. I tak 90% złowionych ryb po zważeniu wróciła do wody.

Nie nasyceni uczestnicy takich spotkań już namawiają mnie na zorganizowanie dodatkowo zimowych (pod lodowych) takich zawodów. No a czemu by nie?…

Bogdan Barton

I – miejsce – Piotr Glinka
II – miejsce – Marek Cierocki
III – miejsce – Krzysztof Wójcik

Największy leszcz 1,30kg – Piotr Glinka

GOTOWA ZANĘTA

Posted 1 CommentPosted in Aktualności

UWAGA JUŻ NIEBAWEM W SKLEPIE BĘDZIE DOSTĘPNA GRUBA GOTOWA ZANĘTA NA GRUBE RYBY.

KUKURYDZA, MAKARON, ŁUBIN, BOBIK, GROCH I INNE PRODUKTY, KTÓRE TYLKO SOBIE ZAŻYCZYSZ.

KAŻDY PRODUKT GOTOWY JEST DO ZANĘCENIA ORAZ DO ZAŁOŻENIA NA HACZYK JAKO PRZYNĘTA.

KAŻDY PRODUKT JEST ODPOWIEDNIO DO ILOŚCI ZAPRAWIONY SMAKOWO I ZAPACHOWO NA DANY GATUNEK RYBY ORAZ NA DANĄ PORĘ ROKU.

WIEMY JAKIE TO WAŻNE CO I ILE PODAĆ RYBOM W DANEJ PORZE ROKU. TU W TYCH OPAKOWANIACH JEST SCHOWANE CAŁE MOJE DOŚWIADCZENIE. TAKIMI PRODUKTAMI W ODPOWIEDNIM MIEJSCU MOŻESZ ZANĘCIĆ I ŁOWIĆ OD RAZU Z MARSZU.

NA ŻYCZENIE TEŻ ZROBIMY ODPOWIEDNIE ZAPACHY I SMAKI POD KAŻDEGO WĘDKARZA. TAKŻE JUŻ NIE MA ZMARTWIENIA ILE CZEGO DODAĆ JAK DŁUGO GOTOWAĆ itp

MOŻNA RÓWNIEŻ ZAMÓWIĆ CENNIK HURTOWY NASZYCH PRODUKTÓW PRZEZ E-MAIL  NA STRONIE SKLEPUKUKURYDZA

ZANĘTA GRUBA

MAKARON

LIPIEC CD…

Posted Leave a commentPosted in Aktualności

Prawie do 20-tego lipca coś się działo na wodzie od ponad tygodnia nie ma żadnych brań. Złowiliśmy ponad 30 leszczy z których zostawiliśmy 5szt do wędzenia reszta wracała do wody. Niektórzy moi gości jeszcze nie smakowali tej ryby wędzonej, ale już zamówili kolejne do browarka Mimo zanęcanych trzech miejsc wyniki są zerowe, ale tak widocznie musi być p prostu poczekamy.

Najważniejsze są nowe przyjaźnie i cudowna atmosfera na przystani

P1090311

P1090341

P1090354

P1090344

P1090356 P1090448

011

012

010

 

 

LIPIEC NA PRZYSTANI

Posted 2 komentarzePosted in Aktualności

Lipiec zaczęliśmy z Rafałem pierwsze dni całkowite bez rybie, pogoda zmieniała się trzy razy dziennie. Ale nie poddaliśmy się codziennie sypałem do wody pół wiadra kukurydzy z makaronem i trochę pęczaku. Zaprawione trochę smrodka i sporo róży. Leszcze jakie nam weszły w taką zanętę przekroczyły nasze marzenia. Wszystkie z dna na makaron z różą. Dopiero trzeci dzień zwiększyłem porcję zanęty, jak już większe ryby zaczęły żerować.

Najważniejsza jest dla mnie radość Rafała, który spełnia swoje marzenia bo chciał złowić leszcza około czwórki i takim go los obdarzył. I mi też się udało dostać trochę większą łopatę bliską mojego rekordu. Lecz to nie koniec naszych przygód z Rafałem

Filmik w najbliższym czasie…

012

031

042

040

Romek na przystani

Posted 3 komentarzePosted in Aktualności

Romek nie marnuje ani jednego dnia. Rano poluje na liny z pomostów, bo ma dwa do dyspozycji, a popołudniu walczy z okoniami.

Okonkami zajadamy się wieczorem na tarasie. Ale jeden lin był też zrobiony przez Danusię na obiad w śmietanie. Romek stwierdził, że to poezja smaku.

Czy coś więcej potrzeba do szczęścia…

Ja zanęcam leszcze w dwóch miejscach i już po kilka sztuk udaje mi się wyholować na makarony.

Zanętę- kukurydzę, łubin i makaron zaprawia, czerwoną różą leszcze przepadają za tym smakiem i zapachem.

Fotek nie mam na razie, bo łowie sam a leszcze wypuszczam. Największy był ponad trzy kilko i kilka trochę mniejszych

Kto nie spróbował jeszcze nowej czerwonej róży na leszcza niech żałuje. Marcin już o tym pisał na forum. Dwa lata sprawdzałem tę nową różę w różnych porach roku i to strzał w dziesiątkę. 008

009

015

025

028

030