Aktualności

AMUREK 11KG LINOWY PRZYŁÓW

Leszcze na razie przestały jeść więc wróciłem do linów, które jeszcze żerują przed tarłem. Około tygodnia moczyłem kukurydze i bobik aż zaczął fermentowa już i nie przyjemnie pachnieć. po ugotowaniu też nie miło pachniał. Ale wiem że takie zapachy naturalnej fermentacji(gnicia) zachodzą w jeziorach przez cały rok. Ryby bardzo mocna na to reagują, bo wiedzą co dla nich jest pożywne. Makaron też mam od dłuższego czasu zgrzany i dwa, trzy dni przed wypadem na ryby otwieram paczkę z mocno drażniącym zapachem róży, czy też poziomki. A po trzech dniach jest dość twardy i pachnie bardzo mocno i o to chodzi. Świeżo ugotowany makaron czy inne ziarna nie mają porównania w skuteczności brań.

Tak już zanęcam i łowię od dziecka ale nie przekonywałem do tego nikogo, bo nie było sensu za mocno wierzymy w biznes wędkarski niż w naturę.

Trzy dni nęcenia juz dały wyniki, bo pokazały się liny i nawet kilka leszczy. Łowię na głębokości 3m tuż przed pasem roślinności, a zarazem niedaleko przed spadem bardziej stromym gdzie na głębokości około 5m kończy się wysoka roślinność, a do tego w okolicy są zwalone drzewa, które są osłoną w tym wypadku dla pięknych linów i jak się okazało dla wielkich amurów.

Wczoraj tylko dwa leszczyki i zero brań mimo intensywnych bąbli ale nieco dalej za roślinnością czyli głębiej. Dziś już zwiększyłem grunt do ponad 4m i zanęciłem kukurydzą, bobikiem i makaronem. Już po kilku minutach mam branie i potężny odjazd ryby wzdłuż spadu brzegowego. Po kilkunastu minutach holu ryba prze pod zwalone drzewa, ale udaje mi się ją zawrócić mimo przyponu 0,16mm. Po następnych kilkunastu minutach mimo, że odkotwiczyłem łódź pęka przypon i koniec. Nawet nie zobaczyłem z kim walczyłem.

Zawiązałem kolejny przypon też z 16-stki, bo innej nie mam. wróciłem pod drzewa i już po kilku minutach barnie i znowu odjazd na hamulcu ale już słabszy no myślę piękny lin, bo mój rekord z tego jeziora to 6kg. Ale po kilku minutach rybka się rozszalała i zaczęła robić odjazdy po kilkadziesiąt metrów. Musiałem tak puszczać rybę ze względu na nie za grubą żyłkę. Po około 20 minutach ryba słabnie ja podpływam łodzią pod wygodny brzeg wyskakuję z łodzi i jeszcze kilka minut walki i wślizguje ostrożnie amura na płyciznę. On zmęczony ja obolały, ale szczęśliwy.

Amurek miał 92cm i 11kg. Fajny przyłów ale poczekam aż wrócą liny

CAM00712

CAM00711

10405270_10202606935230180_2377414155229517385_n

One thought on “AMUREK 11KG LINOWY PRZYŁÓW

Dodaj komentarz