27sie

Niedziela na Przystani

Niedziela na Przystani

W poprzedni weekend odwiedzili mnie przesympatyczni wędkarze z Gdańska. W sobotę nie brały leszcze kolega na łodzi złowił trzy leszcze z dna na makaron z różą i to było wszystko na dwie łodzie.

W niedzielę piękna słoneczna pogoda i przygotowałem sobie makaron z czosnkiem, bo już tylko ten koncentrat mi został. No i od razu z rana lufy z dna na makaron z czosnkiem. No i się zaczęło brań było coraz więcej z dna. Potem sprawdziłem co pływa w toni i tak się rozkręciła zabawa, bo brania było i z dna i z toni. Czosnek uratował nam ostatnie tygodnie bez rybia. Razem z Tomkiem złowiliśmy jakieś ponad 30kg leszczy. Nie były to żadne okazy, bo większość była około kilograma kilka powyżej do 1,5kg, ale zabawa była wspaniała i te uśmiechnięte buzie, to najważniejsze.

Do miłego już nie długo

CAM00828

CAM00827

CAM00835

 

02lip

WIELKIE LESZCZE

Początek lipca mimo niemiłej pogody zaczyna się fajnie. Dziś z Andrzejem stanęliśmy na stromej skarpie nęconej od kilku dni. Dostałem wreszcie po dłuuugim czasie moje kochane skorupiaki i przygotowałem trochę makaronu z nimi. Pierwsze dwa leszcze złowiliśmy na makaron z różą ale średniaki po 1,5kg. Potem na jedną wędkę założyłem makaron ze skorupiakami i po chwili potężne uderzenie po braniu. A branie było w dół czyli spławik się schował pod wodą, to już wiedziałem że to nie żarty. Ogromna łopata po kilku minutach pokazała się na powierzchni. Potem jeszcze dwa podobne też ogromne na makaron ze skorupiakami.

I to jest zabawa i jak dla mnie jedyny cel wypraw na ryby mało sztuk, ale konkretne ryby.

3 sztuki razem 12kg – bajka i jest radość.

Słaba jakość zdjęć bo robiliśmy w cieniu i telefonem

bodzioCAM00751CAM00752

 

25cze

To był godny przeciwnik, Amur 13 kg

21cze

KOLEJNY RÓŻANY AMUREK

Nie pozwolą mi amury połowić linów tak zasmakowała im moja zanęta z różą. Dziś dodałem grochu i bobiku z większą dawką róży amury aż oszalały i wygoniły liny. Widziałem to po bąblach. Mimo paskudnej pogody, bo wiał wiatr zachodni padał deszcz i było paskudnie, a one żarły wszystko co było z różą. Już po zarzuceniu zestawu na groch, kiedy zacząłem rozwijać podbierak było branie i się zaczęło. Walczyliśmy ze sobą ponad 30min, Mimo zmęczenia byłem górą. Miał być dziś ze mną mój kolega Andrzej, ale nie przyjechał. Ale by był filmik, a tak sam próbowałem coś nagrać jedną ręką, a drugą trzymając kij miedzy nogami walczyłem z rybą. Ale była zabawa i dzień pełen radości.

Romek kiedy robił mi fotki też widziałem że się bardzo cieszył i od razu stwierdził że ten jest większy od poprzedniego i  postawił mi kawę na przystani.

Faktycznie miał rację bo amur ważył 13,20kg i miał 97cm. Moja życiowa ryba

I JEST RADOŚĆ

CAM00735

 

CAM00740

 

19cze

AMUREK 11KG LINOWY PRZYŁÓW

Leszcze na razie przestały jeść więc wróciłem do linów, które jeszcze żerują przed tarłem. Około tygodnia moczyłem kukurydze i bobik aż zaczął fermentowa już i nie przyjemnie pachnieć. po ugotowaniu też nie miło pachniał. Ale wiem że takie zapachy naturalnej fermentacji(gnicia) zachodzą w jeziorach przez cały rok. Ryby bardzo mocna na to reagują, bo wiedzą co dla nich jest pożywne. Makaron też mam od dłuższego czasu zgrzany i dwa, trzy dni przed wypadem na ryby otwieram paczkę z mocno drażniącym zapachem róży, czy też poziomki. A po trzech dniach jest dość twardy i pachnie bardzo mocno i o to chodzi. Świeżo ugotowany makaron czy inne ziarna nie mają porównania w skuteczności brań.

Tak już zanęcam i łowię od dziecka ale nie przekonywałem do tego nikogo, bo nie było sensu za mocno wierzymy w biznes wędkarski niż w naturę.

Trzy dni nęcenia juz dały wyniki, bo pokazały się liny i nawet kilka leszczy. Łowię na głębokości 3m tuż przed pasem roślinności, a zarazem niedaleko przed spadem bardziej stromym gdzie na głębokości około 5m kończy się wysoka roślinność, a do tego w okolicy są zwalone drzewa, które są osłoną w tym wypadku dla pięknych linów i jak się okazało dla wielkich amurów.

Wczoraj tylko dwa leszczyki i zero brań mimo intensywnych bąbli ale nieco dalej za roślinnością czyli głębiej. Dziś już zwiększyłem grunt do ponad 4m i zanęciłem kukurydzą, bobikiem i makaronem. Już po kilku minutach mam branie i potężny odjazd ryby wzdłuż spadu brzegowego. Po kilkunastu minutach holu ryba prze pod zwalone drzewa, ale udaje mi się ją zawrócić mimo przyponu 0,16mm. Po następnych kilkunastu minutach mimo, że odkotwiczyłem łódź pęka przypon i koniec. Nawet nie zobaczyłem z kim walczyłem.

Zawiązałem kolejny przypon też z 16-stki, bo innej nie mam. wróciłem pod drzewa i już po kilku minutach barnie i znowu odjazd na hamulcu ale już słabszy no myślę piękny lin, bo mój rekord z tego jeziora to 6kg. Ale po kilku minutach rybka się rozszalała i zaczęła robić odjazdy po kilkadziesiąt metrów. Musiałem tak puszczać rybę ze względu na nie za grubą żyłkę. Po około 20 minutach ryba słabnie ja podpływam łodzią pod wygodny brzeg wyskakuję z łodzi i jeszcze kilka minut walki i wślizguje ostrożnie amura na płyciznę. On zmęczony ja obolały, ale szczęśliwy.

Amurek miał 92cm i 11kg. Fajny przyłów ale poczekam aż wrócą liny

CAM00712

CAM00711

10405270_10202606935230180_2377414155229517385_n