22lis

Zimowe leszcze – Ostoja i Żerowisko

OSTOJA I ŻEROWISKO

Znalezienie leszczy pod lodem z pozoru wydaje się łatwe. Naszpikowani teoretycznymi informacjami wędkarze zaczynają nęcić leszcze pod lodem w głębokich, a nawet w najgłębszych rejonach jeziora. Bo tak od lat się pisze we wszelkiego rodzaju poradnikach. Tam zimą są ogromne zbita stada leszczy i trafić zanętą i z przynętą w takie stado to można wyłowić ogromne ilości. A co w rzeczywistości się dzieje? Wielkie rozczarowanie, kiedy jeśli już się nawet trafi w okolice żerujących zimowych leszczy to kilka małych no może jeden większy i fajrant. Kolejny dzień na lodzie i zero brań, kolejny dzień dwa małe, a gdzie te stada?

Wiele razy już pisałem o czytaniu z lodu i poznawaniu żerowisk ryb po bąblach pod lodem, ale to jest dobre kiedy lód jest przeźroczysty gorzej gdy przysypie go śnieg. Wtedy niestety trzeba się zdać na znajomość jeziora lub samemu sondować wybrany rejon. I zapewniam że znajdziemy żerowiska leszczy dość szybko jeżeli tylko będziemy mieli troszeczkę własnej praktycznej wiedzy o tym czym takie żerowiska mają się charakteryzować. Na pewno nie będzie to najgłębsza część jeziora, bo tam się zawsze gromadzą wszystkie ryby późną jesienią, a po zamarznięciu rozpływają się po całym zbiorniku. Leszcze mają troszeczkę inne zwyczaje. Po zamarznięciu jeziora wypływają na żerowanie na bardziej płaskie rejony dna ale nie za głębokie.

Na jednym z moich jezior które ma około 700 ha najgłębsze miejsca to 22 m leszczowych żerowisk szukam na blatach na głębokości od 10 m do 12 m czyli tak jak latem. Ważne żeby już w środku zimy łowisko takie było dość znacznie daleko oddalone od końców spadów brzegowych czy górek. Całkiem podobnie jest na mniejszych kilkudziesięciu hektarowych głębokich rynnach. Tam też są miejsca gdzie są takie blaty równego dna na pewno nie tak duże i rozległe jak na wielkich jeziorach, ale wystarczające żeby połowić konkretne leszcze. Tu jednak trzeba zejść o kilka metrów głębiej czyli nawet do 15 m. Takie zasady panują w głębokich i czystych rynnach. Ale i jest oczywiście jeden zasadniczy warunek, że w każdym takim żerowisku leszczowym powinna występować warstwa mulistego dna. Zaraz ktoś powie, że to przecież normalka. Pewnie że to normalne, bo to typowe żerowiska leszczy. Ale, co się dzieje kiedy w ciągu dnia przestają żerować i to w nęconych od jakiegoś czasu łowiskach. Często przestają żerować i na kilka dni.

W takich sytuacjach większość wędkarzy rezygnuje już z leszczy i szuka innych ryb pod lodem łatwiejszych do złowienia i dobrze. Ale ciągłe myśli jednak nie dają spokoju dlaczego przestały brać, czy je przekarmiłem, czy coś z pogodą jest nie tak, czy już w środku zimy jest tam pod lodem mało tlenu, bo przecież już zakładałem na haczyk samą ochotkę i nic. Przecież to zima i stada leszczy powinny tu być i to wielkie stada. Miesza się w głowie takich myśli aż się robi mętlik. Też wiele lat przerabiałem ten temat i kilka pierzchni utopiłem podczas szukania kolejnych stad i ich żerowisk po jeziorze. Zawsze rzecz jasna szukałem tam gdzie równo i mulisto, bo głębokości doskonale znałem na jakich leszcze w różnych okresach zimy żerują.

Kiedyś przyszła mi pewna myśl do głowy o tym jak bywało latem czy jesienią, kiedy leszcze żerują, a gdzie są i co robią kiedy nie żerują. To mi nie przyszło do głowy zimą na lodzie, ciągle jednak byłem naszpikowany teorią że teraz pod lodem to są wielkie stada na zimowiskach i wystarczy w takie stado wpuścić zestaw i już jadę do góry z rybami. Przecież zimą jeszcze mniej i rzadziej żerują niż latem to pewne. Ale czy są to na pewno takie duże stada zimujących leszczy jak piszą w poradnikach. Czy może to wszystko tam pod lodem wygląda inaczej, może tych stad w takim wybranym przeze mnie żerowisku w ogóle nie ma. Może po prostu jak przystało na takie słabsze zimowe żerowanie one te leszcze po prostu tylko przypływają na żerowiska. Kocioł myśli dręczył mnie przez wiele lat. Bo jeżeli rozpływają się na żerowanie to na pewno nie są w wielkich stadach, bo jak biorą to złowię dziennie najwyżej kilka sztuk, no są dni że i kilkanaście. Ale muszą wtedy gdzieś być w tych stadach kiedy nie żerują wcale.

I pewnie że są, teraz wiem, że leszcze zimą mają swoje ostoje gdzie przebywa tak dużo ryb, że aż trudno sobie wyobrazić. Dlatego często rybakom udaje się trafić podczas zimowych odłowów na taką ostoję leszczy i zagarnąć za jednym zamachem kilka ton tych ryb. Jedno już też wiem na pewno, że taka ostoja nigdy nie jest daleko od stałych żerowisk leszczy i nigdy od razu całe stado nie rusza na żer, bo przecież nie każda ryba nawet w sprzyjających warunkach pogodowych jest jednakowo głodna. I nie każda rusza na te same żerowisko. Takie ostoje różnią się trochę od żerowisk, bo wcale nie są muliste tylko ilaste lub nawet żwirowate. W dużym jeziorze takich ostoi jest co najmniej kilka jak nie kilkanaście.

Całe szczęście że wędkarze nie zaglądają w takie miejsca, bo ci którzy znają jezioro nie łowią w takich rejonach, oni wiedzą że tam nie ma co szukać ani płoci ani okoni. Bo są to nietypowe rejony na głębokościach, gdzie właściwie nie żerują ryby może oprócz wielkich szczupaków. Osobiście już teraz też nie zaglądam w takie miejsca chociaż je doskonale znam. Szczególnie dla bezpieczeństwa ryb. Nigdy nie wiem kto mnie podpatrzy, czy to będzie uczciwy wędkarz czy pseudo wędkarz, a ci ostatni zrobili by rzeź pod lodem szarpakami, jak by wyczuli takie miejsca.

Skłamałbym gdybym napisał, że nie próbowałem łowić w takich miejscach pewnie że próbowałem i to nie raz. I mimo, że to nie są żerowiska zimowych leszczy często brały tam jak oszalałe. Ale co dziwne żadne z tych które zabierałem po wypatroszeniu nie miały w ogóle w przewodzie pokarmowym mojej zanęty. A najlepiej brały na dwa czerwone i kilka ochotek na haczyku nr4 a nawet nr2, czyli na duże przynęty. W tych dniach kiedy w tych ostojach miałem sporadyczne brania od razu szedłem na miejsca nęcone na mulistym dnie gdzie leszcze mają swoje żerowiska i tu już łowiłem piękne leszcze z których aż ciekło moją zanętą.

Są w jeziorach stada zimowe leszczy, które mają swoje ostoje z których to dopiero ruszają na żerowiska. Na pierwszym lodzie robią to często i jestem przekonany, że rozpływają się po jeziorze nawet pojedynczo. Łatwo to sprawdzić sumując złowione sztuki np. z tygodnia i czym są objedzone. W późniejszym okresie zimy te wypady leszczy na żerowiska są znacznie rzadsze dlatego i brań jest coraz mniej w zanęconych miejscach. Warto wtedy poszukać w innym rejonie jeziora podobnych miejsc (żerowisk) i już efekty powinny być lepsze. Często tak robię, bo znam leszcze i wiem że też nie lubią ciągle jednego rejonu jeziora mimo, że jest zanęcane instynktownie, ryby to ignorują i zaczynają szukać nowych żerowisk, to cwaniaki, ale holowanie takich ciemnozłotych łopat spod lodu na delikatną wędeczkę to przeżycie nie do porównania i warte poświęcenia.

Szkoda tylko, że właśnie w książkach wędkarskich, poradnikach, czasopismach, czy filmach nic się nie mówi chociaż trochę o ichtiologii, to bardzo dużo by nauczyło wędkarzy o samych rybach, ale przede wszystkim o szacunku do ekosystemu, bo jak łatwo go zepsuć na wieki bezsensownymi teoriami…
bodzio

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSCSONY DSC

SONY DSC



Tagi:
25paź

Duże leszcze z dna i z toni. Suwałki na Przystani.

„SUWAŁKI TEAM u Bodzia”

Tegoroczna bardzo ciepła jesień bardzo dopisała każdemu.

Leszcze obżerały się makaronem z różą a potem makaronem ze skorupiakami jak już trochę temperatura wody spadła.

Pilnuję tego bardzo dokładnie, ponieważ to od temperatury wody zależy czego ryby zaczynają szukać do jedzenia w danej porze roku.

I to jest cały urok wędkarstwa: obserwacja, kombinowanie, wyciąganie wniosków no i przede wszystkim pokora do natury. Szczęście, że właśnie dzięki naszym wspólnym spotkaniom na przystani, na forum oraz wspólnym połowom jest coraz więcej wędkarzy dla których taka wiedza to podstawa, a ryby to tylko dodatek…

Jedni z nich to przyjaciele, czyli:

Drużyna z Suwałk

- Jacek

- Paweł

- Marcin

Co roku już od 4 lat odwiedzają moją przystań.

Spędzenie czasu oraz przyjaźń z takimi ludźmi to wielki zaszczyt.



 

11paź

PAŹDZIERNIKOWE WĘDKOWANIE

Fajna pogoda w tym miesiącu poprzewracała trochę w naturze, ale to wszystko dojdzie do normy. Dla nas to fajnie, bo ryby ciągle żerują i to nawet blisko brzegów. Niestety niedługo wszystko wróci do normy jesiennej i po pierwszych zimnych nocach już ryby odejdą od brzegów i podążą w głębsze i oddalone od brzegów rejony jeziora. Dla twardzieli fajne będą teraz nocki nad jeziorem i tam gdzie wolno łowić w nocy. Ryby jeszcze podchodzą pod brzegi w nocy i żerują na naturalnych mięczakach.  Ja wolę dzień i  mam zanęcone miejsca na około 12 m więc na letnich łowiskach, bo przeważnie o tej porze roku byłem już na 14 m głębokości. woda na dziś ma 13,5 st w dużym przepływowym jeziorze, to nie tak mało jak na tę porę roku.

Bardzo się cieszę, bo leszcze zaczynają coraz lepiej zerować na dnie, a moje ulubione jesienne płocie dopiero zaczynają żerować w toni i już łowimy je na łubin i twardą kukurydzę. Na pewno przedłuży się to w tym roku do połowy listopada jak nie dłużej. Tak będzie i z leszczami jak się za szybko nie ochłodzi to listopad będzie rewelacyjnym miesiącem na jesienne leszcze. A z resztą przeważnie był i to cały szczególnie, kiedy rano są przymrozki, a za dnia słonecznie. Nie jeden okaz padł wtedy na krótką wędkę przy burcie łodzi.

Teraz najwięcej brań mamy na makaron ze skorupiakami i z czosnkiem. Róża też się sprawdza, ale już słabiej z resztą czym zimniejsza woda lubię wtedy dawać rybą to czego w naturze najbardziej potrzebują, a będą to zapachy i smaki nie miłe dla nas. Tam pod wodą teraz wszystka roślinność obumiera i zacznie się rozkładać (gnić) to nie pachnie wanilią na takiej roślinności różnego rodzaju żywe stworzenia zaczynają żerować, bo ta gnijąca roślinność ma najbardziej pożywne właściwości. Za tymi stworzeniami przybywają ryby białe za nimi drapieżne itd. jak już to wszystko się rozłoży ryby i ich pożywienie przemieszczają się w głąb jeziora za odpowiednia temperaturę wody i natlenieniem. Taka jest kolej…

Już gotuję pęczak, trochę łubinu i makaronu i na wodę…

A jak pogoda nie pozwala wypłynąć lub samopoczucie to śniadanie na tarasie z wędzonymi rybkami jesienią to jest to…

CAM00146

CAM00148

CAM00162

CAM00163

CAM00179

CAM00181

CAM00120

CAM00134

CAM00125

A TO SĄ PRZETESTOWANE POD DUŻYMI OBCIĄŻENIAMI NA LESZCZACH I JEDNA NA SPINNINGU (nano CRYSTAL) I W STU PROCENTACH SPRAWDZONE ŻYŁKI DRAGONA

SĄ REWELACYJNE

CAM00041

CAM00173

CAM00171

CAM00141

ORAZ ŻYŁKA „ULTRA FISHING LINE”

29wrz

Wędkarze z Kędzierzyna Koźla na przystani

25wrz

CODZIENNOŚĆ NA PRZYSTANI

Nie ma nudów na przystani chociaż z rybami bywa różnie, ale nie ma co narzekać, bo i są leszcze i płocie i okonie. Ważne że całe rodziny wypoczywają i na nude nikt tu nie narzeka…

Coraz więcej sympatycznych rodzin odwiedza przystań jest m z tego powodu bardzo miło.

Ale i zorganizowane grupy wędkarzy fajnie i zdrowo rywalizują ze sobą o zgrzewkę browaru…

1411101312782

1411101476826

1410424912846

CAM00036

CAM00041

1410419615721